James Bond

James Bond – sześć twarzy

James Bond posiada pewne stałe cechy, bez których nie byłby sobą: jest szalenie inteligentny, elegancki i nie boi się podejmować ryzyka (oczywiście w obronie interesów Jej Królewskiej Mości). Poza tym jest postacią dynamiczną, która na przestrzeni dekad często się zmieniała. Oglądamy go na ekranie od ponad 50 lat, a aktorzy wcielający się w tą postać przedstawiają nam coraz to aktualniejszego agenta 007.

Sean Connery - James BondSzkocki klasyk

Pierwszym Bondem był Sean Connery, który – o dziwo – początkowo nie przypadł do gustu twórcy literackiego pierwowzoru – Ianowi Flemingowi. Jednak szybki sukces Dr No zadecydował o tym, że aktor był szpiegiem jeszcze sześć razy. Według legendy to właśnie na jego cześć agent MI6 stał się Szkotem. Connery stworzył postać chłodnego profesjonalisty pijącego po zabójstwie wstrząśnięte, nie zmieszane Martini. Kochał podbijać serca kobiet, których w rzeczywistości nie szanował. Dziś nazwalibyśmy go szowinistycznym macho. Z drugiej strony czarował obyciem i wyspiarską elegancją. Jego misje zawsze kończyły się powodzeniem. Uspokajało to angielskich widzów, którym mydlono oczy bajkami o potędze Wielkiej Brytanii. Tak naprawdę kraj dawno stracił międzynarodową pozycję mocarstwa, a przedstawieni jako poczciwi kowboje agenci CIA byli jedynymi godnymi przeciwnikami dla Związku Radzieckiego.

George Lezenby - James BondAustralijski amator

Pomiędzy piątym a szóstym filmem z Connery’m przeprowadzono pewien eksperyment. Nosił tytuł ,,W tajnej służbie Jej Królewskiej Mości ”. W agenta 007 wcielił się George Lazenby – australijski amator znany z reklamy pasty do zębów. Wielu uważa ten film za najsłabszy z serii (nawet Sick Boy w pamiętnej scenie z Trainspotting). Co prawda gra aktorska odbiega od tej z pierwszych części. Obraz jest jednak bardzo zbliżony do obecnej craigowskiej formuły Bondów. Zmieniono strukturę narracyjną, przez co obraz zaskakuje, a sama postać jest bardziej wiarygodna emocjonalnie – po raz pierwszy zaczyna czuć. W tej części agent z licencją na zabijanie staje nawet na ślubnym kobiercu.

Roger Moore - James BondWesołek z pistoletem

Rok 1973 i klimat kulturowego rozluźnienia wykreował Rogera Moore’a. Zimnowojenna propaganda na chwilę przygasła, a już za dwa lata Amerykanie mieli wycofać się z Wietnamu. Na fali liberalnych nastrojów widzowie oczekiwali lżejszej konwencji kina szpiegowskiego. Angielski aktor z powodzeniem sprostał temu zadaniu. Filmy z nim emanują wesołością i charakterystycznym poczuciem humoru.

Timothy Dalton - James BondWalijczyk z licencją na zapomnienie

Roger Moore rozbawiał kinomanów do połowy lat osiemdziesiątych. Wiek aktora i chęć odcięcia się od bondowskich ról sprawiły, że zrezygnował on z dalszych produkcji. Zastąpił go Timothy Dalton, a seria powróciła do ,,poważnego szpiegowania”. Walijczyk nie posiadał elegancji Connery’ego ani poczucia humoru Moore’a. Jego drugi film okazał się kompletną klapą finansową. Skutkiem tego była sześcioletnia przerwa w kręceniu nowych przygód agenta 007.


Pierce Brosnan - James Bond
Złotooki Irlandczyk

W tym czasie na świecie wiele się zmieniło: ,,Solidarność” rozpoczęła strajki, zburzono mur berliński, a w konsekwencji upadł Związek Radziecki. Pomimo tego nowy Bond – Pierce Brosnan – nie znalazł innego przeciwnika. Filmy z nim nadal utrzymywano w zimnowojennej poetyce, która nie przeszkadzała nowej formie kina akcji. Symbolem zmian stał się nowy samochód z GoldenEye – kultowego Astona Martina DB5 zmieniono na BMW Z4. Nie tylko auto przeniosło nas do innej epoki – Brosnan przywrócił postaci należne miejsce w pop-kulturze.

Daniel Craig - James BondBlond Bond

W 2006 roku zekranizowano jedną z pierwszych powieści Iana Fleminga pt. ,,Casino Royale’’. Dało to sygnał, że Bond będzie tworzony na nowo. Zmieniono jego biografię, zaangażowano politycznie (sprzeciwia się wojnie w Iraku), ale co najważniejsze – nadano postaci ludzkie cechy. Agent MI6 nie jest herosem, tak samo jak i wszyscy popełnia błędy i walczy ze swoimi słabościami. Na wprowadzenie do serii takich innowacji pozwolił talent aktorski Daniela Craiga, który stał się obecnie wzorem męstwa i elegancji na miarę XXI wieku. Już nikt nie pamięta głosów krytyki: ,,jak Bond może być blondynem?’’ lub ,,on ma twarz jak bokser’’.

Dzieło starego kawalera

James Bond jest znany na całej kuli ziemskiej – jak pokazują badania, ponad połowa ludzi na świecie widziała jeden film z serii o brytyjskim szpiegu. Postać przez lata rozwijała się, aby uzyskać obecny charakter. Miało to związek z atmosferą lat, w których filmy były produkowane. O tym, że Bond jest dalej potrzebny widzom świadczy zainteresowanie, jakim cieszy się najnowszy ,,Spectre’’. A pomyśleć tylko, że tak ikoniczny bohater nie powstałby, gdyby nie ślub Iana Fleminga. Pisarz przestraszony utratą wolności chciał uwiecznić swoje kawalerskie ideały.

Mateusz Deryło

Share With:
Inline
Inline