20 kwietnia zapraszamy na II Wieczór z Kinem na Wydziale Filologicznym UG! Program w skrócie: pokazy filmów, spotkania z gośćmi, wykłady i szereg wydarzeń towarzyszących – m.in.: warsztaty animacji poklatkowej, quiz filmoznawczy, ścianka fotograficzna. Głównym wydarzeniem Wieczoru będzie spotkanie z Mikołajem Trzaską – saksofonistą, klarnecistą basowym, autorem

Film oglądamy w poziomie. Jest to fakt niemal nie do zakwestionowania. Oczywiście pomijam tutaj seanse na „amerykańską nastolatkę”, czyli leżąc na kanapie głową w dół i rozmawiając z „psiapsiółą” przez telefon. Pomijam również wytwory filmopodobne – audiowizualia z aplikacji tyopu Snapchat lub Instagram. Film od

Purpurat w rozpaczy, mnisi modlą się w swoich samotniach, a księża kuszą internetowymi odpustami. XXI wiek nie jest łaskawy dla sfery sacrum. Ideologiczne zaangażowanie kościoła, spuścizna New Age, a przede wszystkim ponowoczesna prędkość i tumiwisizm wyparły duchowość ze słownika pojęć ważnych. Nieśmiałe próby przywracania mistyki w obszar człowieczego życia – jak wykazuje Joanna Sarbiewska – poczyniło kino neomodernistyczne, a w nim tacy twórcy jak: Béla Tarr, Bruno Dumond lub Aleksander Sokurow. Mistykę negatywną, bo tym terminem określić można styl i tematykę filmowego neorealizmu, najprościej opisać jako próbę poszukiwania sacrum w nicości. Na myśl przychodzą tu wielominutowe, pozbawione akcji i wypełnione pustką ujęcia z Konia Turyńskiego. Przeżycie percepcyjne o tyle trudne w swojej powolności i estetyce, co wynagradzające swojego odbiorcę i zabierające go w zupełnie nowe rejestry świadomości.

Jean Baudrillard, teoretyk nowych mediów, w 1981 roku, wieścił koniec rzeczywistości. Obrazy przemienić miały się w symulakra, które w postmodernistycznym kłączu odwołują się same do siebie. Innymi słowy, nie ważna jest prawda czy rzeczywistość – one nie istnieją. Liczy się gra cytatów, nawiązania, pastisze i reinterpretacje. Czy postmodernizm faktycznie ma tak zgubny wpływ na rzeczywistość? Krytycy Baudrillarda twierdzą, że nie. Jedno nie ulega wątpliwościom – jego teoria świetnie nadaje się do opisu obrazów propagandowych, które zakotwiczone w samych sobie, dryfują z dala od realności.

Medialnemu kreowaniu rzeczywistości poświęcili swój krótkometrażowy film eksperymentalny Walerian Borowczyk i Jan Lenica. Sztandar Młodych (1957) jest ironiczną sklejką montażową, udawaną reklamą komunistycznego czasopisma dla młodzieży. Na film składają się dynamiczne ujęcia przedstawiające świat „zgniłego zachodu” – szybkie samochody, przemoc i dzikie harce. Wszystko dzieje się w rytm jazzu i poprzecinane jest animowanymi wstawkami.

Ciężko jest pisać o Mistrzu, szczególnie, że już nieobecnym, niepochlebnie. Nie da się jednak pisać pochlebnie, gdy z ekranu wylewa się scenariuszowa nieporadność i przedszkolna deklamacja aktorów. Wreszcie – nie sposób pisać niepersonalnie. Postać Andrzeja Wajdy, niczym tytułowe powidoki, zostaje z nami po filmie i negatywem zasłania rzeczywistość.

Inline
Inline