Najnowszy film greckiego reżysera Yorgosa Lanthimosa rozpoczyna się dosyć nietypowym kadrem. Swego rodzaju prolog przedstawia zbliżenie na otwartą klatkę piersiową oraz znajdujące się w niej ludzkie serce, rytmicznie pompujące krew.  W tle pojawia się pompatyczna muzyka chóralna autorstwa Franza Schuberta. Dopiero po chwili okazuje się, że jest to scena operacji chirurgicznej. W ten sposób reżyser zaprasza widzów do swojego świata.

Film animowany to bardzo obszerny dział kina. Zawiera w sobie gatunki przygodowe, kryminalne, eksperymentalne, a nawet dokumentalne. Często występuje w krótszych formach, pojawiając się na ekranie jako ciekawostka – przerywnik wzbogacający „normalny” film. Jednym z wielu przykładów takiego zastosowania animacji jest scena pokazująca historię O-Ren w filmie Kill Bill (2003). Jednak większości osób animacja kojarzy się głównie z wielobarwnymi, miłymi dla oka bajkami dla dzieci. Jeżeli mamy do czynienia z piękną księżniczką i księciem, zamkami oraz magicznymi krainami – to zapewne Disney, jeśli w grę wchodzi technologia i kolorowe, skaczące postaci – to prawdopodobnie Pixar. W takim razie, co to Ghibli?

W małej miejscowości Dobrowice doszło do zbrodni. Zamordowano jedną z uczennic liceum. W sam środek śledztwa miesza się nowy nauczyciel języka polskiego. Belfer, Paweł Zawadzki (Maciej Stuhr), przenosi się z Warszawy do Dobrowic akurat, gdy dochodzi do tragedii. Okazuje się, że policja jest nieporadna, nikt nic nie wie, każdy może mieć coś wspólnego ze śmiercią dziewczyny. Belfer wyreżyserowany przez Łukasza Palkowskiego odniósł duży sukces i zyskał wielu fanów, dzięki czemu doczekał się kontynuacji. 22 października 2017 wyemitowano pierwszy epizod nowego sezonu. Co wpłynęło na tak wysoką oglądalność kryminalnej serii i czy drugi sezon dorówna pierwszemu?

Historia tajemniczego mordercy, którego znakiem rozpoznawczym jest śnieżny bałwan oraz tropiącego go detektywa po przejściach, to obiecujący pomysł na klimatyczny i surowy thriller. Film nakręcony na podstawie powieści norweskiego pisarza Jo Nesbo, dzięki gwiazdorskiej obsadzie, miał duży potencjał na stanie się jednym z hitów kinowych tej jesieni. Co poszło nie tak?

Inline
Inline