Adam Elliot, australijski twórca poklatkowych animacji plastelinowych (clay animation), w 2004 otrzymał Oscara za najlepszy krótkometrażowy film animowany, którym był Harvie Krumpet. Elliot, jak sam mówi, nigdy nie chciał tworzyć animacji cyfrowo, ponieważ tym, co sprawia mu największą przyjemność jest tworzenie wszystkiego własnymi rękami z ludźmi, którzy podzielają jego pasję. Pierwsze, około pięciominutowe filmy Elliota, Wujek (1996), Kuzyn (1999) i Brat (2000) tworzą częściowo autobiograficzną trylogię rodzinną. Kolejny film, wspomniany już, około dwudziestominutowy, Harvie Krumpet (2003) stanowi skondensowaną biografię tytułowego bohatera z Geoffrey’em Rushem w roli narratora. W 2009 roku premierę miał najdłuższy jak dotąd, pełnometrażowy film Mary i Max, opowiadający historię niecodziennej przyjaźni pomiędzy kilkuletnią dziewczynką i dojrzałym mężczyzną.  W 2015 roku powstał Ernie Biscuit, kolejna krótkometrażowa animacja, tym razem opowiadająca o paryskim taksydermiście.

Lars von Trier i Michael Haneke to twórcy znani ze skłonności do moralizowania, ale również do prowadzenia wyrafinowanej, choć często niepozbawionej okrucieństwa gry z widzem, wystarczy wspomnieć Funny Games, czy Antychrysta. Haneke lubi w swoich filmach obnażać najgorsze i najbardziej wstydliwe aspekty ludzkiej natury, wstrząsającą rzeczywistość skrytą pod pozorami normalności, a jednocześnie rzadko kiedy robi to wprost. Podobnie rzecz ma się z von Trierem, którego nazywa się naczelnym prowokatorem współczesnego kina.

Dla człowieka epoki średniowiecza istnienie czarownic i czarów było niezaprzeczalnym faktem.  Diabeł i piekło byli tak realni, jak otaczająca rzeczywistość. Najbardziej rozpowszechnione było przekonanie o posługiwaniu się przez czarownice czarną magią w celu działania na szkodę innych, często dochodziły do tego oskarżenia o paktowanie z diabłem i oddawanie się na jego służbę. Właśnie z tego powodu najczęstszym sposobem na zabicie czarownicy było spalenie jej na stosie.

Trudno zliczyć ilość obrazów filmowych i seriali opowiadających o czarownicach i magii. Niniejszy artykuł poświęcony został trzem wybranym filmom, których akcja osadzona została w dużej części (jak w przypadku filmu Czarownica) lub całkowicie w okresie średniowiecza.

Problematyka reprezentacji Zagłady, czy to literackiej, czy filmowej zajmuje badaczy i artystów właściwie już od czasu zakończenia II wojny światowej. Z początku zastanawiano się nawet, czy w ogóle powinno się nadawać tak traumatycznym doświadczeniom artystyczny kształt, czy przedstawiać je po prostu jako suchą relację faktów, stroniąc od jakichkolwiek zabiegów formalnych. Do dziś nie istnieje żaden uprzywilejowany, jedyny słuszny sposób ukazywania Zagłady.

Filmy dokumentalne dotykające problematyki Holocaustu nie zakorzeniły się tak mocno w świadomości widzów, jak dzieła o charakterze fabularnym. Shoah (Claude Lanzmann), Noc i mgła (Alain Resnais), Młyny śmierci (Billy Wilder) to tytuły, które nie są obecnie tak dobrze znane jak Lista Schindlera, W ciemności, czy Chłopiec w pasiastej piżamie.

Mówi się, że nikt nie zrozumie mężczyzny lepiej niż jego własna matka. Mówi się także, że matka nie ma wyjścia, musi kochać swoje dziecko, natomiast ono nie ma takiego obowiązku. Kino, specjalista od zagłębiania się w stosunki międzyludzkie, zwłaszcza te mroczne, niejednoznaczne i pełne sprzeczności, od dawna przygląda się również relacjom pomiędzy tymi, jak mogłoby się zdawać, najbliższymi sobie istotami. Wystarczy wspomnieć chociażby Psychozę Alfreda Hitchcocka, 400 batów François Truffaut’a, czy Zmierzch bogów Luchino Viscontiego. Trudna miłość pomiędzy matkami i synami to temat, który wciąż fascynuje filmowców a współczesne kino dokłada kolejne jej wizje, z których na użytek tego artykułu wybrałam trzy.

Inline
Inline