Japoński reżyser, Hiroshi Teshigahara (Kobieta z wydm), zainteresował się w latach 60-tych przypadkiem człowieka po transplantacji twarzy. W jaki sposób wpływa to na jego osobowość i jakie niesie ze sobą konsekwencje w kontaktach międzyludzkich? Między innymi o tym postanowił opowiedzieć w jednym z najbardziej niezwykłych,

Sergio Leone można nazwać jednym z najwybitniejszych reżyserów w historii, szczególnie jeżeli chodzi o westerny. Stworzył między innymi sławną trylogię dolarową, opowiadającą o przygodach tajemniczego człowieka bez imienia, która otworzyła Clintowi Eastwood’owi drogę do wielkiej kariery. Na trylogię składają się kolejno: Za garść dolarów (1964), Za kilka dolarów więcej (1965) i Dobry, zły i brzydki (1966). Trzeci tytuł cieszy się ogromną popularnością i niewątpliwie zaliczany jest do czołówki spaghetti westernów – jednego z najbardziej uwielbianych podgatunków filmowych Quentina Tarantino. Co sprawia, że Dobry, zły i brzydki jest tak cenionym filmem i jaki wpływ wywarł na twórczość amerykańskiego reżysera?

Seria Mission: Impossible jest dziś równie kultowa, co filmy z Jamesem Bondem i Jasonem Bournem. Czasami nawet nie tylko im dorównuje, ale pod wieloma względami przewyższa. Popisy kaskaderskie, sceny akcji, fabuła i szpiegowski klimat, z którym na samą myśl kojarzy się charakterystyczny, przewodni motyw muzyczny Lalo Schifrina. Seria luźno zainspirowana serialem telewizyjnym z lat 60. pozwala Tomowi Cruise’owi (Ethan Hunt) na stawianie przed sobą najrozmaitszych misji niemożliwych i ich pieczołowitą, nieustępliwą realizację. Przyjrzyjmy się zatem jakie misje do tej pory przyszło mu wykonywać i które z nich były najciekawsze. Zanim jednak przejdę do mojego, subiektywnego rankingu filmów, poniżej zamieszczam zbiór najważniejszych informacji o postaci Ethana Hunta, dla tych którzy nie zaznajomili się jeszcze z serią M:I.

Milla Jovovich w jaskrawych, pomarańczowych włosach, Bruce Willis przefarbowany na blond, Gary Oldman jako szwarccharakter, rozwrzeszczany Chris Tucker i wszechobecny kamp w świecie przyszłości. Te wszystkie abstrakcyjne aspekty łączą się w jedną z najlepszych space oper w historii. Luc Besson pod koniec lat 90. postanowił spełnić swoje odwieczne marzenie i na podstawie historii, które pisał jako dwudziestolatek, zrealizował Piąty Element. Co sprawia, że ten film jest tak dobry, nawet po 20 latach od premiery?

W kinie azjatyckim niezwykle popularny jest rodzaj filmów o nazwie Wuxia. Są to historie wojowników Kung-fu, którzy przez nabyte w klasztorze Shaolin umiejętności walki, podróżują po świecie, nieustannie balansując pomiędzy spokojem ducha, a ekwilibrystyczną walką. Jednym z najlepszych przykładów kina Wuxia jest Przyczajony tygrys, ukryty smok, który lawiruje pomiędzy spokojnymi scenami ekspozycyjnymi, a niezwykle widowiskowymi scenami walki. 

Zanim Quentin Tarantino zrealizował swoją wariację gatunkową na temat II wojny światowej, tytuł Inglorious Bastards kojarzony był przez niektórych z jednym z najbardziej cenionych włoskich reżyserów kina eksploatacji – Enzo G. Castellarim. W 1978 roku Castellari stworzył film, który zapadł w pamięci Tarantino tak bardzo, że niemal 30 lat później reżyser Pulp Fiction postanowił zaczerpnąć od niego tytuł i nakręcić swoje Ingluorious Basterds (Bękarty Wojny). Jak się zatem mają Bohaterowie z piekła (bo taki jest oficjalny polski tytuł włoskiego Inglorious Bastards) do późniejszego filmu Quentina Tarantino?

Wszyscy znamy historie realizujące schemat od zera do bohatera. Szczególnie te sportowe, jak chociażby Rocky, czy Creed. Zapaśnik Darrena Arronofsky’ego (Reżysera takich filmów jak Pi, Requiem dla snu, czy Czarny łabędź) jest jednak filmem zupełnie od nich innym. Stanowi pozbawiony upiększeń obraz, który wcześniej wspomniany schemat odwraca do góry nogami i umiejscawia w dramacie psychologicznym, na zasadzie przekroju sylwetki upadłego, lecz wciąż próbującego podnieść się sportowca.

Drugi spin off Gwiezdnych Wojen od kilku miesięcy zmagał się ze sporymi problemami. Różnice artystyczne pomiędzy Dyrektorką Lucasfilm, Kathleen Kennedy, a początkowymi reżyserami filmu, Christopherem Miller’em, oraz Philem Lord’em, po ponad połowie wykonanych przez nich zdjęć doprowadziły do ich zwolnienia. W kręgu afery nad realizacją filmu reżyserskie stery przejął Ron Howard (Apollo 13, Piękny umysł), jednak z powodu materiałów promocyjnych emocje wielu fanów wciąż były dość ostudzone, a przynajmniej w stosunku do innych produkcji Lucasfilm. Głównego bohatera nie trzeba przecież nikomu przedstawiać, gdyż stara trylogia, oraz Przebudzenie mocy w sposób wystarczający, mogłoby się wydawać, nakreśliły jego charakter. Czy zatem ten spin off był potrzebny i czy ze względu na problemy produkcyjne mógł się w ogóle udać?

Inline
Inline