Spór o różnice między sztuką a rozrywką staje się coraz mniej istotny, jednak wciąż intuicyjnie daje się wyczuć pęknięcie między "sztuką wysoką" a innymi rodzajami spędzania czasu. Kino było pod tym względem przełomowe: ostatecznie udowodniło, że arcydzieło może bawić i niekoniecznie wymagać arcykompetencji. Oczywiście, wiedza

Milla Jovovich w jaskrawych, pomarańczowych włosach, Bruce Willis przefarbowany na blond, Gary Oldman jako szwarccharakter, rozwrzeszczany Chris Tucker i wszechobecny kamp w świecie przyszłości. Te wszystkie abstrakcyjne aspekty łączą się w jedną z najlepszych space oper w historii. Luc Besson pod koniec lat 90. postanowił spełnić swoje odwieczne marzenie i na podstawie historii, które pisał jako dwudziestolatek, zrealizował Piąty Element. Co sprawia, że ten film jest tak dobry, nawet po 20 latach od premiery?

Wszyscy znamy historie realizujące schemat od zera do bohatera. Szczególnie te sportowe, jak chociażby Rocky, czy Creed. Zapaśnik Darrena Arronofsky’ego (Reżysera takich filmów jak Pi, Requiem dla snu, czy Czarny łabędź) jest jednak filmem zupełnie od nich innym. Stanowi pozbawiony upiększeń obraz, który wcześniej wspomniany schemat odwraca do góry nogami i umiejscawia w dramacie psychologicznym, na zasadzie przekroju sylwetki upadłego, lecz wciąż próbującego podnieść się sportowca.

Drugi spin off Gwiezdnych Wojen od kilku miesięcy zmagał się ze sporymi problemami. Różnice artystyczne pomiędzy Dyrektorką Lucasfilm, Kathleen Kennedy, a początkowymi reżyserami filmu, Christopherem Miller’em, oraz Philem Lord’em, po ponad połowie wykonanych przez nich zdjęć doprowadziły do ich zwolnienia. W kręgu afery nad realizacją filmu reżyserskie stery przejął Ron Howard (Apollo 13, Piękny umysł), jednak z powodu materiałów promocyjnych emocje wielu fanów wciąż były dość ostudzone, a przynajmniej w stosunku do innych produkcji Lucasfilm. Głównego bohatera nie trzeba przecież nikomu przedstawiać, gdyż stara trylogia, oraz Przebudzenie mocy w sposób wystarczający, mogłoby się wydawać, nakreśliły jego charakter. Czy zatem ten spin off był potrzebny i czy ze względu na problemy produkcyjne mógł się w ogóle udać?

Mimo, że w ostatnim czasie powstają w Polsce nowe szkoły filmowe oraz liczne kursy przygotowujące do pracy w branży audiowizualnej, największym zainteresowaniem kandydatów cieszy się  niezmiennie Szkoła Filmowa w Łodzi, a zaraz po niej Wydział Radia i Telewizji w Katowicach. Kwestia zdecydowanej przewagi pierwszej szkoły nad drugą pozostaje jednak dyskusyjna. Aby ją rozstrzygnąć, należy przyjrzeć się pełnometrażowym debiutom twórców, którzy w ostatnich latach opuścili mury wskazanych uczelni.

Symboliczne, awangardowe w swej formie, przykuwające uwagę i skłaniające do przemyśleń. Polskie plakaty przez niemal całe poprzednie stulecie wyróżniały się artystycznym opracowaniem tematu dzięki czemu zyskały ogromną popularność na całym świecie. Ogłoszenia społeczne, afisze teatralne oraz filmowe, zachwycają wielowarstwowymi odniesieniami do ówczesnej sytuacji politycznej, igrają

Inline
Inline