Marie Georges Jean Melies urodził się 8 grudnia 1861 roku w Paryżu, w bogatej, mieszczańskiej rodzinie. Jego ojciec, Louis, był właścicielem fabryki luksusowego obuwia. Razem z dwojgiem starszych braci miał przejąć po nim interes, jednak od dzieciństwa zdradzał zamiłowanie do rysunku. Gdy w 1882 roku skończył służbę wojskową, postanowił studiować malarstwo na Akademii Sztuk Pięknych, lecz nie zgodził się na to jego ojciec który chciał, by syn odbył praktykę w jego fabryce. W 1884 roku Georges w ramach stażu odbył podróż do Londynu, która zmieniła jego życie i pozwoliła odkryć życiową pasję.

Zmarł aktor – nie bójmy się tego powiedzieć – wybitny. Oficjalny życiorys Rogera Moore’a łatwo znaleźć w ogólnodostępnych źródłach – zobiektywizowany, uzupełniony o filmografię, poniekąd kompletny. Poniekąd, gdyż rzadko która postać Hollywood wzbudzała tyle kontrowersji, będąc jednocześnie uważaną za wyjątkowo sympatyczną i bezkonfliktową. Tak bowiem mówią na temat Moor’a jego bliżsi i dalsi znajomi, a ja, jako zupełnie nieznajomy, napiszę przy tej smutnej okazji coś subiektywnego.

Witamy w okresie dojrzewania, gdzie niespełnione miłości, życiowe dylematy, presja społeczeństwa i ciężar ważnych decyzji to chleb powszedni. Powstało wiele filmów narodzonych z nastoletnich niepokojów i wątpliwości, a każdy z nich przedstawia inny sposób radzenia sobie z tym etapem. Kalifornia to tylko pretekst do tego, by szerzej opisać to zjawisko w kinie i sięgnąć do dwóch starszych od niej tytułów, poruszających podobną tematykę: Sztuki dorastania i Przekleństw niewinności.

Film duetu dwóch reżyserów Fernanda Légera i Dudley’a Murphy’a pojawił się na francuskich ekranach w 1924 roku i od tego czasu nie stracił na popularności wśród ekscentryków i ludzi, którzy chcą obejrzeć krótki film, aby następnie umieścić nową ocenę na Filmwebie.

Ja, należę do pierwszego typu tj. ekscentryków i dlatego zainteresowałam się „Baletеm mechanicznym”.

Kino akcji to relatywnie młody gatunek filmu. Jako osobny nurt zostało określone dopiero w na przełomie lat 60. XX wieku za sprawą produkcji o Jamesie Bondzie. Jego korzenie sięgają wprawdzie filmów wojennych i westernów lat 40. i 50., ale właściwa dla gatunku struktura została wypracowana mniej więcej 20 lat później. Przełomowa okazała się tu postać agenta 007, która zdefiniowała cechy, którymi powinien się odznaczać bohater kina akcji. Zaradny, sprytny, kompetentny, o ciętym języku – taki heros to uosobienie przymiotów pożądanych przez widza (zwłaszcza męską część widowni). Dzięki temu kibicujemy mu i obawiamy się o jego bezpieczeństwo, kiedy przebija się przez zastępy podwładnych głównego antagonisty. Lata 70-te wprowadziły do wykształconej formuły brud i bardziej dosadną przemoc. Absurdy fabularne ustąpiły ponurym miejskim historiom o posługujących się własnym kodeksem moralnym stróżach prawa walczących z przestępczością. Prym wiodła tu legenda westernu, Clint Eastwood, a coraz większą popularność zdobywały także filmy poświęcone sztukom walki, gdzie królował Bruce Lee i Chuck Norris.

Rok 2016 jest niezwykle obfity w wysokobudżetowe ekranizacje gier. Premiery miały już takie filmy jak Ratchet i Clank, Angry Birds, czy Warcraft: Początek, a w grudniu światową premierę ma mieć kinowa adaptacja serii Assassin’s Creed. Wydawałoby się, że jest to doskonała wiadomość dla wszystkich fanów wirtualnych historii. Jednak kiedy spojrzymy w przeszłość i prześledzimy powstałe do tej pory ekranizacje, to jedynym zdaniem, które przyjdzie nam do głowy będzie: „gorzej już być nie może”.

IN  MEMORIAM

A przez wieczność będą jemu oto pomniki stawiać z marmuru, żelaza, brązu, jakoż on to pozłocił kinematografię polską i światową. Dawał przykład, edukował, uczył jak się uczyć. Kochał polską kulturę i sztukę. Kochał swój kraj i ojczysty język. Honorowego Oscara w 2000 roku przyjął słowami: „Ladies and Gentelmen! Będę mówił po polsku, bo chcę powiedzieć, to, co myślę, a myślę zawsze po polsku”.

Pochodzące z języka jidysz słowo „Polin” posiada dwa znaczenia – „Polska” oraz „tutaj spocznij”. Tradycja przekazuje, że mianem „Polin” Żydzi określili Polskę w drugiej połowie XV wieku, kiedy zezwolono im na osiedlenie się w kraju nad Wisłą po prześladowaniach w Europie Zachodniej. Po obejrzeniu wstrząsającego filmu Wołyń Wojciecha Smarzowskiego zacząłem doszukiwać się pewnych analogii związanych ze słowem „Polin”, które w warstwie metaforycznej doskonale oddaje skomplikowane relacje Polaków, Żydów, Ukraińców, Niemców i Rosjan w latach II wojny światowej.

Inline
Inline