Jubileuszowy, czterdziesty festiwal filmowy w Gdyni zakończył się we wrześniu 2015 roku. Pokazano dziesiątki filmów w kilku cyklach. Były to między innymi cztery konkursy, pokazy specjalne, prezentacje starszych dzieł. Można było liczyć na spotkania oraz dyskusje z twórcami i krytykami. Na większości pokazów, od początku do końca imprezy, sale były pełne lub niemal pełne. Dobiegł końca także rok. Zaproponuję kilka subiektywnych wrażeń, związanych nie tyle z chwilą w połowie września, kiedy skończyła się impreza, co ogólnie – z obrazem polskiego kina w całym roku.

Może pochwalić się wygraną najbardziej prestiżowych filmowych nagród, szerokim spektrum tematyki, podejmowanej w filmach, ale przede wszystkim – talentem i umiejętnością przeistaczania się w zależności od typu podejmowanej roli. Filmy, w które się angażowała, opowiadały często odrębne historie, różniły się także konstrukcją i rozmachem – od kameralnych produkcji w rodzimej kinematografii, po wielowątkowe, wysokobudżetowe produkcje amerykańskie. W ostatnim czasie francuską aktorkę można było oglądać w ekranizacji szekspirowskiego dramatu w reżyserii Justina Kurzela, w którym wcieliła się w postać bezwzględnej Lady Makbet.

Gdy chodziłam do podstawówki, w Polsce zaczęły pojawiać się pierwsze supermarkety. Nie mieszkałam w mieście, raczej w niewielkiej miejscowości, więc wyprawa do nich była wręcz mityczną podróżą. Pamiętam, jak koleżanki i koledzy opowiadali o tych wielkich przestrzeniach, na których można było znaleźć niemal wszystko. W prawie każdy poniedziałek, gromadzili się w kółku i opowiadali, który z łódzkich supermarketów odwiedzili w weekend. Czekałam więc z niecierpliwością, aż rodzice zabiorą mnie na duże zakupy do dużego sklepu w dużym mieście. Jednak na pierwszą wyprawę wybrałam się z dziadkami, którzy pojechali na przedświąteczne zakupy. Wtedy też supermarket był czymś niesamowitym. Ogrom zabawek, słodyczy, ubrań. Choć mnie najbardziej fascynował dział z książkami i filmami. Tyle było ich w jednym miejscu! Jednak czar szybko prysł – przy którychś z kolei zakupach, ogrom przestrzeni i możliwości wyboru przytłaczał. Nawet mnie, dziecko, które uwielbiało przechadzać się kolejnymi alejkami. Wtedy też zatęskniłam za naszymi lokalnymi, małymi sklepikami, w których wraz z braćmi odkrywaliśmy książeczki, klocki lego czy modele do sklejania: zdani na łaskę sprzedawców, którzy nie rzucali wszystkiego, co dostępne na rynku, a selekcjonowali – to w końcu od nich zależało, co mali odkrywcy znajdą tym razem i na co naciągną babcię.

Penelope Cruz urodziła się w 1974 roku w Madrycie jako córka kupca Eduardo Cruza i fryzjerki Encarny Sánchez. Słynie ze swojej niewyobrażalnej urody, ciekawego akcentu oraz ponętnego ciała. Jednak poza niewątpliwym wdziękiem i kształtami hiszpańska piękność posiada również wiele talentów. Zagrała w ponad pięćdziesięciu produkcjach, a na swoim koncie ma sześć nagród filmowych – w tym także Oscara za najlepszą rolę drugoplanową w filmie Vicky Christina Barcelona. Niedawno w polskich kinach miała miejsce premiera jej najnowszego filmu – Mama.

W 1977, pierwsza część serii Star Wars – Nowa Nadzieja, osiągnęła niesamowity sukces komercyjny. Koszt produkcji filmu wyniósł 11 milionów dolarów, zaś jego zyski aż 800 milionów! W związku z ogromną popularnością rodzącej się marki, LucasFilm zaczęło wydawać gadżety dla fanów, by dodatkowo pomnożyć przychód. Wśród wszystkich licencjonowanych materiałów wydanych w tamtym okresie warto zwrócić uwagę na książkę „Spotkanie na Mimban” z 1978 roku. To był właśnie pierwszy produkt na licencji Gwiezdnych Wojen, który rozwijał historie postaci zawartych w filmie, i który dał początek Expanded Universe. W jego skład wchodzą książki, gry komputerowe, komiksy oraz oczywiście filmy. Ale czym jest to całe Rozszerzone Uniwersum?

Tego kompozytora najpierw się słyszy, a dopiero potem dla pewności sprawdza się jego nazwisko na napisach końcowych filmu. Ta rozpoznawalność brzmienia nie wzięła się znikąd – skomponował muzykę do niemal stu filmów. Jest odpowiedzialny za większość powszechnie znanych motywów muzycznych pojawiających się m. in. w filmach o Indianie Jonesie, Harrym Potterze czy w całej sadze Gwiezdnych wojen. O kim mowa? Oczywiście o Johnie Williamsie, jednym z najbardziej cenionych kompozytorów Hollywood.

Horrory są związane z kinem niemal od początku jego istnienia. Jest to gatunek, który prężnie rozwija się od początku lat 20. XX wieku aż do dziś. W tym czasie kino grozy dorobiło się potomstwa w postaci filmów gore, slasherów czy found footage horrorów. Wszyscy doskonale wiemy, co powinno znaleźć się w dobrym horrorze – mrok, strach, tajemnica, charakterystyczny morderca. Możemy też dodać zjawiska paranormalne oraz krew, choć nie są wymagane. Dzięki tym elementom postacie takie jak Freddy Krueger, Jason Voorhees, Michael Myers, Nosferatu, czy potwór doktora Frankensteina są do dziś obecne w pamięci fanów horrorów na całym świecie. Co się jednak stanie, jeżeli dodamy do tego wszystkiego szczyptę humoru lub odrobinę absurdu? Czy zmiana konwencji pomoże czy zaszkodzi w odbiorze? Zależy to tylko od naszych oczekiwań względem widowiska.

Inline
Inline