Czy macie już dość tego ciągłego bombardowania nas filmami o superbohaterach? Ja też nie. Albo (w zależności Waszej odpowiedzi): a ja nie. Najnowszy film Zacka Snydera tylko potwierdził moją opinię. Wreszcie nadszedł moment, na który ja i wielu innych fanów komiksu czekaliśmy od dawna. Moment, kiedy dwóch najbardziej znanych superbohaterów, czyli Batman i Superman, w końcu się spotykają. Pytanie brzmi: jakie skutki będzie miało to spotkanie? No cóż, jedno wiemy na pewno – nie będzie nudno.

Księga dżungli to jeden z największych klasyków zarówno historii literatury, jak i filmów animowanych. Mająca swoją premierę w 1967 roku i najważniejsza z dotychczasowych ekranizacji, nareszcie doczekała się godnej siebie następczyni. Odświeżaniu pozycji tak kultowych zawsze towarzyszy ryzyko odarcia ich z piękna i niepowtarzalnego klimatu. Całe szczęście Księgi dżungli z 2016 roku fatum nie dosięgnęło – przeciwnie, dzięki mieszance konwencji historia chłopca żyjącego wśród dzikich zwierząt zyskała na atrakcyjności.

To wszystko wydarzyło się nie tak dawno temu, bo między 1994 a 2009 rokiem, całkiem niedaleko, bo w oddalonej od Polski o niecałe dwa i pół tysiąca kilometrów kaukaskiej Czeczenii. Warto na tę odległość zwrócić uwagę, gdyż mniej więcej o podobną oddalony jest od Warszawy szkocki Edynburg, katalońska Barcelona czy greckie Ateny. Jednak to Czeczenia funkcjonuje w naszej wyobraźni jako niezaprzeczalny koniec świata. Czeczenia jest daleko. Mentalnie, nie geograficznie. Można pokusić się o stwierdzenie, że patrzymy na ten kawałek Kaukazu jako na coś całkowicie nierzeczywistego, nierealnego, zakazanego. I jest to w pewnym sensie prawda. Wszystkie przewodniki turystyczne odradzają podróże w ten rejon Rosji, traktując go jako teren szczególnego zagrożenia. I wreszcie media. Reputacja budząca powszechny strach. Wojna Bałabanowa weszła na ekrany kin w 2002 roku, podczas trwania drugiej wojny czeczeńskiej. Ale od początku…

 

Mafia, skorumpowani gliniarze, alkohol i prostytutki. Triple 9 (w Polsce wybitnie przetłumaczony na Psy mafii) przedstawia brudny, wulgarny i krwawy obraz miejskiego społeczeństwa. Nie ma tu wiele miejsca dla sprawiedliwości czy optymizmu. Osobiście, jestem wielkim entuzjastą takiego kina. Kina bezceremonialnego w swoich środkach i pozbawionego złudnej nadziei na lepsze jutro. Zaznaczę jednak, że widzowie poszukujący niedwuznacznej fabuły i rozbudowanej psychologii postaci, powinni rozejrzeć się za innym filmem. Triple 9 oferuje ostrą i brutalną akcję w ponurej otoczce, ze świetną obsadą na dokładkę. Jeśli to was pociąga – będziecie zadowoleni.

Żeby dowiedzieć się, kim jest Deadpool, koniecznie należy zacząć od tego, kim nie jest. Choć pochodzi z rodziny Marvela, zdecydowanie nie jest superbohaterem. Owszem, można go określić jako super – był obiektem eksperymentów, w wyniku których: 1) zyskał zdolność do niezwykle szybkiej regeneracji, 2) zdecydował się wcisnąć w czerwony lateksowy kostium, 3) oraz przemianować się z Wade’a Wilsona na Deadpoola. Nie nadstawia jednak karku w imię ideałów, nie wierzy w dobro wspólne, ważne jest tylko dobro własne bądź najbliższych. Nie wygłasza wzniosłych frazesów, tylko swoją, przeważnie niecenzuralną, prawdę – bolesną jak cios w splot słoneczny. Nie uznaje żadnych zasad, prócz tych przez niego ustalonych, które z rozpędu też zdarza mu się łamać. Żeby nie było więc żadnych wątpliwości – w lateksie czy nie, Wade Wilson, aka Deadpool, NIE jest bohaterem.

Dobrze, gdy to już jest jasne, możemy przejść dalej.

Kino akcji od lat cieszy się niezwykłą popularnością. Jest to jeden z ulubionych gatunków filmowych publiczności. Demonstrowanie niezwykłych umiejętności w walce wręcz, strzelanki, efekty specjalne… Kino niewymagające, którego celem jest dostarczanie widzowi wrażeń wizualnych, a nie poruszanie jego szarych komórek. Dlatego można stwierdzić, że scenariusz nie odgrywa tu większej roli – ważne, by „się działo”. Czy jednak na pewno?

Inline
Inline