Kadr z filmu "Córka jeziora"

Dokumenty trzy [ARTYKUŁ] czyli różne oblicza filmu dokumentalnego

W porównaniu z filmem fabularnym, film dokumentalny przeszedł stosunkowo krótką i niezbyt krętą drogę. Powód jest całkiem prosty – funkcją filmu dokumentalnego jest jak najwierniejsze przedstawienie rzeczywistości. Filmowcy poczynili spory postęp (nawiasem mówiąc, zadziwiające jest, jak wiele formalnych udoskonaleń zawdzięczamy mistrzyni propagandy, Leni Riefenstahl), jednak idea per se przechodziła zmiany raczej kosmetyczne. Przyjrzyjmy się trzem filmom, które były wyświetlane na Międzynarodowym Festiwalu Filmów Dokumentalnych Human Doc „Globalny Rozwój w Kinie”

DWA ŚWIATY

Jedyny w tym zestawieniu dokument produkcji polskiej, autorstwa uznanego reżysera Macieja Adamka. Jest to niezwykle intymna historia 12-letniej Laury, której rodzice borykają się z głuchotą. Estetyka filmu jest bardzo schludna, choć trudno nazwać ją uderzająco piękną – długie kadry, zręcznie inscenizowane rozmowy. Elegancja produkcji nie odziera jej jednak z autentyzmu – subtelna fabularyzacja jest świetnie skrojona i dopasowana, popycha akcję do przodu, nie tworząc jednak wrażenia teatralności. Adamek koncentruje się na pokazaniu samych wydarzeń, nie wdaje się w filozoficzne dyskursy, nie każe bohaterom odpowiadać na skomplikowane życiowe pytania. Poznajemy ich życie codzienne, pytania o przyszłość pozostają niejako poza kadrem. Co więcej – pomimo specyficznej problematyki, nastrój produkcji jest daleki od depresyjnego.

Kadr z filmu "Dwa światy"

AMBULANS

Dokument autorstwa 26-letniego Mohammeda Jabaly to jego autobiograficzna opowieść. Kiedy w Palestynie toczyły się regularne działania wojenne z Izraelem był on członkiem załogi karetki pogotowia w mieście Gaza. Trudno oprzeć się wrażeniu, że formalne wady tego filmu znacznie przeważają nad zaletami. Produkcja bywa chaotyczna, jest generalnie nieinformatywna i nie uwzględnia szerokiego tła społecznego, a połączenie poszczególnych sceny jest nieszczególnie logiczne.

Ale to nie ma znaczenia.

Nie ma to znaczenia, bo Ambulans to esencja dokumentu. Wstrząsa widzem, uświadamia go, otwiera mu oczy. Pokazuje im inną rzeczywistość, prawdziwą, odartą ze stylizacji, rzeczywistość oczami Mohammeda. Jego przyjaciół, rodzinę, współpracowników, a nawet nieznajomych ludzi pokrzywdzonych przez wojnę. Jest emocjonalny, nieobiektywny, piękny w prostocie swojego przekazu. Pozwala chłonąc przekaz, a wszelkie pytania wydają się zbędne. Nie stara się być obiektywny, szukać winnych i niewinnych. Po prostu pokazuje wydarzenia, widziane oczami młodego chłopaka, jedno po drugim, z prostym komentarzem z offu. Jest wielką, emocjonalną karuzelą, istną crazy-go-round.

Kadr z filmu "Ambulans"

CÓRKA JEZIORA

Ta produkcja, autorstwa Ernesto Cabellosa, to niemalże lustrzane odbicie Ambulansu. Wizualne cudeńko, z estetycznego punktu widzenia absolutnie wspaniałe – kadry są wysmakowane, ujęcia przemyślane, przejścia płynne. Ponadto temat, który podejmuje – osuszanie jezior, a przez to pogłębianie kryzysu wodnego; walkę samotnej kobiety, córki matki-wody, z korporacją wydobywającą złoto – daje olbrzymie pole do popisu i interpretacji. Jednak poruszająca historia ginie pod nawałem nudnych, wydumanych monologów (nawet, kiedy są to dialogi, i tak brzmią jak dwa monologi z zupełnie innych bajek). Większość kwestii wypowiadana jest do bólu monotonnym, przesłodzonym głosem, a ich treść z reguły mieści się w jednym zdaniu. Do tego dochodzi iście baśniowy pojedynek pomiędzy złą, łasą na pieniądze Północą a dobrym, naiwnym Południem. Pojedynek zasadza się na tym, że z wydartego Peruwiańczykom złota pewna Holenderka wyrabia niewiarygodnie drogą biżuterię, dzieląc się przy tym swoimi (jakże naturalnymi) przemyśleniami na temat roli złota w jej życiu i w społeczeństwie. Wspaniały temat został spektakularnie zmarnowany.

Kadr z filmu "Córka jeziora"

Dominika Fleszar

dominikafleszar@yahoo.com

Share With:
Inline
Inline