Mogłoby się wydawać, że we współczesnym świecie każdy ma szansę na godne życie. Mogłoby się wydawać, że problemy głodu i braku dachu nad głową nie dotyczą aż w tak dużym stopniu krajów starego kontynentu. Mimo to najnowszy dokument Hanny Polak, nominowanej do Oscara za Dzieci z Leningradzkiego, pokazuje, że można żyć w skrajnej biedzie 20 kilometrów od centrum Moskwy. Cytując główną bohaterkę filmu Nadejdą lepsze czasy – bagno, jakim jest śmietnisko na którym żyją Ci ludzie, wciąga i nikomu lub prawie nikomu nie udaje się z niego wyrwać.

Poznali się dzięki wspólnej pasji do kina. Cenią sobie dyskusję i merytoryczną krytykę, a w żadnym wypadku nie głoszą fundamentalnych prawd o kinematografii. 20 listopada br. Sfilmowani, bo tak się nazywają, świętowali w krakowskim kinie ARS drugą rocznicę powstania swojego kanału na YouTube, na którym recenzują filmy, publikują zarówno sylwetki mistrzów kina, jak i autorską publicystykę. Skorzystałam z okazji, by porozmawiać z nimi m.in. o tym, jak działa na nich hype i jak wyglądają w ich oczach minione dwa lata.

Górny Śląsk, Katowice – jedno z największych i najbardziej uprzemysłowionych miast w Polsce, ale czego szuka tam Cinerama z Gdańska? Filmowych pasjonatów, oczywiście! W dobie rozwiniętej technologii i mediów społecznościowych nietrudno o nawiązywanie takich kontaktów pomimo 522 km odległości. Połączyła nas miłość do filmu i ciekawość zjawisk wokół niego zachodzących.

Mała lampka przygniatająca „I” w nazwie Pixar już od wielu lat wywołuje uśmiech na twarzach dzieci. Wiedzą one, że jest to zapowiedź przygody, którą zaraz przeżyją razem z ich nowymi animowanymi przyjaciółmi. Jest to dla Pixar Animated Studios z pewnością powód do dumy i motywacja, by tworzyć coraz lepsze filmy. Do największych sukcesów tej wytwórni można zaliczyć: Toy Story, Gdzie jest Nemo?, Dawno temu w trawie, Auta, ostatnio powstały W głowie się nie mieści, a teraz do ich grona dołączy prawdopodobnie Dobry dinozaur.

Nie mam czasu leczyć nerwicy. Myślę, że lepszą terapią są dla mnie filmy”.*

Przytoczone słowa padły z ust Marcina Koszałki podczas wywiadu udzielonego w 2007 roku Katarzynie Bielas na łamach „Dużego Formatu”. Reżyser opowiadał wtedy o swoich twórczych inspiracjach. Podobnie wypowiedział się kiedyś Tim Burton, twierdząc, że gdyby nie reżyserował filmów, zapewne skończyłby w szpitalu psychiatrycznym.

Excentrycy, czyli po słonecznej stronie ulicyto właśnie ten film zdobył nagrodę Srebrnego Lwa na tegorocznym Festiwalu Filmowym w Gdyni. Choć na jego premierę musimy czekać do stycznia, to w ubiegłym tygodniu mogliśmy go zobaczyć w Gdyńskim Centrum Filmowym. Podczas projekcji gośćmi byli reżyser Janusz Majewski oraz aktor Wiktor Zborowski. Z dwójką ekscentrycznych mężczyzn rozmawiała Paulina Radke.

Ilu reżyserów, tyle wizji – to stwierdzenie trafne jest także w odniesieniu do ekranizacji dzieł renesansowego dramaturga. William Szekspir stanowił inspirację dla reżyserów już we wczesnym okresie kinematografii i pozostaje nią po dziś dzień, na co dowodem są liczne próby zaadaptowania jego twórczości na potrzeby filmów, w tym ta ostatnia – Makbet w reżyserii Justina Kurzela.

Pośród zagorzałych wielbicieli szekspirowskiego uniwersum, po ogłoszeniu wiadomości o kolejnej ekranizacji jednego z najwspanialszych utworów dramaturga ze Stanfordu – Makbeta – mogliśmy zaobserwować dwie reakcje. Pierwsza z nich objawiała się uśmiechem na twarzy. Jednak po chwili głębszego zastanowienia uczucie szczęścia przeobrażało się w podejrzliwość.

Inline
Inline