Cinerama - Danuta Szaflarska

Danuta Szaflarska: rówieśniczka kina

Podobno w kinie jest miejsce tylko dla kobiet młodych i pięknych, a dla pań w kwiecie wieku brakuje ciekawych ról. Temu myślowemu schematowi uległa – aby potem, w jeszcze późniejszych latach, całkowicie się z niego wyrwać – zmarła przed tygodniem Dantua Szaflarska. Choć po początkowych sukcesach, nadszedł czas, gdy brakowało dla niej ról, to od ponad 30 lat wielokrotnie wcielała się w role babć, uroczych starszych sąsiadek i mądrych ciotek. Takimi rolami zapisała się w naszej pamięci, że aż trudno uwierzyć, iż grała kiedyś młode dziewczyny. A przecież Danuta Szaflarska dorastała razem z kinem, tworząc niezapomniane kreacje w największych przebojach powojennego kina.

Cinerama - Danuta SzaflarskaDanuta Szaflarska – amantka z okładek

Kariera aktorska Danuty Szaflarskiej w pełni zaczęła się rozwijać wraz z powojennym kinem. Gdy w 1945 roku trafiła – wprost z desek krakowskiego Teatru Starego – na plan wielkiego hitu odradzającego się kina – Zakazanych piosenek Leonarda Buczkowskiego, miała już niewielkie doświadczenie zdobyte w wileńskim teatrze. Choć twórcy filmu początkowo planowali nakręcenie średniometrażowego dokumentu muzycznego, pozbawionego indywidualnych, pierwszoplanowych postaci to jednak po jego ukończeniu zdecydowali się wydłużyć go do fabularyzowanej wersji pełnometrażowej. Wpływ na to miała publiczność, która domagała się polskiej produkcji pełnometrażowej, a także prasa i kabarety, które żartowały z opóźniającego się powstania pierwszego powojennego filmu. Projekty, które miały szansę stać się taką produkcją (film o Korczaku według scenariusza Starskiego, Robinson warszawski Jerzego Andrzejewskiego i Czesława Miłosza czy Dwie godziny Ewy Szelburg-Zarembiny i Jana Marcina Szancera), borykały się z trudnościami. Decyzję o przekształceniu Zakazanych piosenek w produkcję pełnometrażową ułatwiał fakt, że twórcy zgromadzili ilość materiału znacznie przekraczającą średni metraż. Seria piosenek, połączonych anegdotą, opowiadających historię Warszawy między wrześniem 1939 roku a końcem wojny stała się prawdziwym hitem, a Zakazane piosenki zapisały się w historii jako pierwszy polski film pełnometrażowy nakręcony w kraju po II wojnie światowej. Przedstawione utwory w większości oparto na autentycznej twórczości wykonawców ulicznych i orkiestr podwórkowych. Pomimo dużej popularności, krytyka zarzucała filmowi fałszowanie okupacyjnych realiów i łagodzenie okrucieństw niemieckich. Film wycofano z kin i skierowano do poprawy. Ponownie trafił na ekrany w 1948 roku. Zmieniona wersja akcentowała przede wszystkim grozę czasów wojny.

Szaflarska zagrała w filmie Halinę Tokarską, siostrę głównego bohatera Romana (Jerzy Duszyński), którego narracja stanowi ramę filmu. Halina razem z bratem działa w organizacji walczącej przy pomocy dywersji z niemieckim okupantem. W jednej z akcji traci swojego ukochanego. Choć Duszyński i Szaflarska dali twarze wojennym postaciom to ich młodość, żywiołowość i ekranowa charyzma stały się symbolem nowych, pełnych nadziei czasów. Dzięki udziałowi w produkcji Buczkowskiego i Starskiego zostali pierwszymi gwiazdami polskiego filmu powojennego. Jeszcze przed premierą Zakazanych piosenek Danuta Szaflarska pojawiła się na okładce pierwszego numeru czasopisma „Film”, w którym ukazał się też wywiad z aktorką, gęsto ilustrowany fotosami i relacjami z planu. Film uczynił ją popularną na całe lata.

Pierwsza para amantów polskiego kina wystąpiła też w kolejnym hicie Buczkowskiego – Skarbie. Już nie jako rodzeństwo, lecz młode, proletariackie małżeństwo, oczekujące na pierwsze mieszkanie, stanowili symbol pokolenia rozpoczynającego dorosłe życie w powojennej rzeczywistości. Film ten był pierwszą powojenną komedią opowiadającą o parze, która trafia do kwaterunkowego lokum, zajmowanego przez grupę obcych osób, nawiedzanego przez powojennych kombinatorów, szukających ukrytego skarbu z czasów wojny. Również i ten film stał się hitem, głównie za sprawą odniesień do nowej, komunistycznej rzeczywistości, wyprzedzającej gorset socrealizmu, ograniczający polskie kino.

Cinerama - Danuta SzaflarskaMarazm wieku średniego

W okresie panowania socrealizmu filmowa kariera Szaflarskiej diametralnie spowolniła. Mówiło się, że uroda aktorki była zbyt klasyczna dla kina produkcyjniaków, mających portretować kobiety-traktorzystki, pionierki i robotnice . Kino lat 50. nie szukało amantek jak z kina hollywoodzkiego. Skoro aparycja nie bardzo wpisywała się w siermiężną rzeczywistość lat pięćdziesiątych, aktorka nie wracała już na ekran w głównych rolach. Sytuacja nie zmieniła się także po październikowym przełomie. Szaflarska miała wówczas 41 lat, a polskie kino nigdy nie oferowało ról dla aktorek w tym wieku. Dojrzała, ale wciąż odległa od jesieni życia kobieta, ze swoimi codziennymi problemami nie stanowiła zainteresowania reżyserów. Choć od czasu do czasu pojawiała się na ekranie, okres między Skarbem, a końcówką lat 70. był dziurą w filmowej karierze aktorki. Po roli Podstoliny w filmowej wersji Zemsty Antoniego Bohdziewicza i Józefa Korzeniowskiego (1956) grała głównie niewielkie, epizodyczne postaci: włoską cyrkówkę w Dziś w nocy umrze miasto Jana Rybkowskiego (1961), Matkę w Ludziach z pociągu Kazimierza Kutza (1961), Stanisławę – kobietę spragnioną miłości w Głosie z tamtego świata (1962).

Świat wspomnień w jesieni życia

Dopiero koniec lat siedemdziesiątych przyniósł gwieździe powojennego kina ciekawsze propozycje filmowe: Misiewiczową w telewizyjnej wersji Lalki Ryszarda Bera (1977), w pamiętnej kreacji babci w Dolinie Issy – poetyckiej, wizyjno-onirycznej adaptacji powieści Miłosza autorstwa Tadeusza Konwickiego. Za tą rolą szły kolejne, podobne: Babci w serialu Edwarda Dziewońskiego Pięć dni z życia emeryta, Doktorowej w filmie Filipa Zylbera Pożegnanie z Marią. Bohaterce tego filmu udaje się wyjść z getta, ale po jakimś czasie świadomie tam wraca, wybierając śmierć z najbliższymi. Ciekawą postacią była również Siostra Feliksa w filmie Jerzego Łukaszewicza Faustyna (1994). Feliksa jest w filmie narratorką, rówieśnicą świętej. U progu śmierci opowiada o trudnym losie Faustyny, zazdrosna o jej świętość, wyznaje swoje winy. W Żółtym szaliku Janusza Morgensterna zagrała wyrozumiałą, mądrą, zbolałą matkę głównego bohatera – mężczyzny o wysokiej pozycji społecznej, wykańczającego się nadmiernie spożywanym alkoholem. W komedii Ile waży koń trojański wcieliła się w pełną życia starszą panią o żywej inteligencji, pełną determinacji, by zachować zdrowy rozsądek i przetrwać w absurdach Polski Jaruzelskiego. Wszystkie te role to drugi plan, Szaflarska pojawiała się na ekranie na ogół na chwilę, w zaledwie paru scenach, które jednak wystarczały, aby zbudować przekonującą, przykuwającą uwagę widza kreację.

W ostatnich latach Szaflarska ponownie stała się ikoną. Wróciła na ekran w roli babć, wiekowych mam i starszych pań. Znów dużo grała i zdobywała popularność wśród młodych, którzy nie mogli pamiętać jej dawnych, powojennych ról. W XXI w. kojarzona jest przede wszystkim ze współpracy z Dorotą Kędzierzawską – reżyserką filmową, z którą zrobiła cztery filmy, m.in. zagrała Wiedźmę w filmie Diabły, diabły (1991) i Jędzę w Nic (1998).

Jednym z nich jest też Pora umierać (2007) – portret samotnej, starszej pani Anieli, która po śmierci ostatniego lokatora, odzyskuje należący do jej rodziny piękny, stary, drewniany dom. Pragnie, aby zamieszkała w nim ponownie cała jej rodzina. Ta jednak chce sprzedać podwarszawską willę nowobogackiemu sąsiadowi. To przepiękny, intymny portret starości. Momentami gorzki, to znów pełen przekory i niezgody na świat. Starsza pani, wbrew tytułowi, decyduje się jednak działać i zanim odejdzie z tego świata, płata rodzinie szczególny psikus. Nawet jeśli w scenariuszu odnaleźć można słabości, rola Szaflarskiej jest wielowymiarowa i niezwykle subtelna, co potwierdza nagrodą, którą otrzymała za tę rolę na Festiwalu w Gdyni.

Reinhart, Kędzierzawska i Szaflarska ponownie spotkali się na planie pełnometrażowego filmu dokumentalnego Inny świat (2012) – tworzącego intymny portret aktorki. W symboliczne 97 minut (aktorka miała wówczas 97 lat!) Szaflarska zabiera widza w świat swoich wspomnień. Opowiada o swoim życiu i pracy, przywołuje obrazy światów, których już nie ma, przypomina fragmenty starych filmów, w których zagrała. Trudno nie dać się uwieść narracji aktorki.

Jej obecność na ekranie często przywołuje nostalgię za lepszymi, subtelniejszymi czasami, gdy życie toczyło się wolniej, a ludzie byli dla siebie uprzejmiejsi. Czasem jednak wyłamuje się z tego emploi. Przykładem jest epizodyczna, choć istotna rola Zielarki w Pokłosiu Pasikowskiego. To od niej bohaterowie dowiadują się prawdy o polskim mordzie na Żydach na Podlasiu.

Nawet gdy była nieobecna w kinie, Danuta Szaflarska wciąż pracowała w teatrze. To teatr był jej pierwszą profesją i powołaniem. Grała u takich legend jak Erwin Axer, a w ostatnich latach to w teatrze zbudowała jeden z dwóch najważniejszych twórczych duetów schyłkowego okresu swojej kariery – z Grzegorzem Jarzyną (obok duetu z Dorotą Kędzierzawską). W warszawskim TR stworzyła wybitną rolę przede wszystkim w Między nami dobrze jest w jego reżyserii. Sztuka ta została też sfilmowana przez reżysera. Spektakl jest genialnym zapisem neuroz kilku pokoleń Polaków, okaleczonego języka, jakim wszyscy ze sobą (nie) rozmawiamy, kulawych fantazji, jakimi nieudolnie próbujemy opisywać rzeczywistość. Aktorka doskonale wyczuła język młodszej od niej o ponad pół wieku Doroty Masłowskiej i nadała mu fenomenalną melodię grając Osowiałą Staruszkę na Wózku Inwalidzkim, najstarszą z trzech kobiet różnych pokoleń żyjących w jednym pokoju. Unieruchomiona w wózku staruszka, żyjąca w wyidealizowanym obrazie przeszłości początkowo zagłuszana przez pozostałe postaci, snuje na marginesie swoje opowieści o pierwszym dniu wojny. Wbrew określeniu autorki, Szafarska nie gra jednak osowiałej, apatycznej staruszki. Przez cały czas przepełniona jest dziewczęcą przekorą, w czym podobna jest do wnuczki.

Cinerama - Danuta Szaflarska

Gwiazda pierwszego powojennego filmu, aktorka Jarzyny, fanka Masłowskiej, jeszcze niedawno grała na scenie i przygotowywała się do kolejnej premiery. Jej kariera trwała prawie osiem dekad. Miała na koncie około stu ról teatralnych. 27 kwietnia 2010 została pierwszą w historii polskiego teatru 95-letnią aktorką na etacie.

Magda Mielke

Share With:
Inline
Inline