Cinerama | Sztandar Młodych

Sztandar Młodych – odkręcanie zakręconej rzeczywistości

Jean Baudrillard, teoretyk nowych mediów, w 1981 roku, wieścił koniec rzeczywistości. Obrazy przemienić miały się w symulakra, które w postmodernistycznym kłączu odwołują się same do siebie. Innymi słowy, nie ważna jest prawda czy rzeczywistość – one nie istnieją. Liczy się gra cytatów, nawiązania, pastisze i reinterpretacje. Czy postmodernizm faktycznie ma tak zgubny wpływ na rzeczywistość? Krytycy Baudrillarda twierdzą, że nie. Jedno nie ulega wątpliwościom – jego teoria świetnie nadaje się do opisu obrazów propagandowych, które zakotwiczone w samych sobie, dryfują z dala od realności.

Medialnemu kreowaniu rzeczywistości poświęcili swój krótkometrażowy film eksperymentalny Walerian Borowczyk i Jan Lenica. Sztandar Młodych (1957) jest ironiczną sklejką montażową, udawaną reklamą komunistycznego czasopisma dla młodzieży. Na film składają się dynamiczne ujęcia przedstawiające świat „zgniłego zachodu” – szybkie samochody, przemoc i dzikie harce. Wszystko dzieje się w rytm jazzu i poprzecinane jest animowanymi wstawkami.


 

Można powiedzieć, że Sztandar młodych ma dwojaką naturę: z jednej strony przedstawia mechanizm propagandy wewnętrznej PRL-u, czyli sztuczne kreowanie i upiększanie rzeczywistości; z drugiej: mechanizm propagandy zewnętrznej – obrzydzanie kapitalistycznego świata obywatelom. W obu przypadkach, obrazy – jak u Baudrillarda – nie mają zakotwiczenia w rzeczywistości; są jedynie wytworem wyobraźni lub przeinaczeń faktów.

Warto zaznaczyć, że zamieszczone w filmie materiały są poddane obróbce laboratoryjnej. Obraz jest zabarwiony na niebiesko, często jest także wyraźnie miękki lub prześwietlony. Przez powyższe zabiegi staje się odrealniony i umowny.

Film rozpoczyna się oraz kończy zbliżeniem oka. Reżyserzy jasno dają nam do zrozumienia, że jesteśmy obserwowani. Widz czuje, że – prawie jak w domu Wielkiego Brata – jest obserwowany i kontrolowany. Jest również osadzony w rzeczywistości medialnej. Pierwsze „oko” podzielone jest twardymi cięciami montażowymi do czerni i przywodzi na myśl lampkę studia telewizyjnego lub radiowego tuż przed wejściem prezentera na antenę. To medialne skojarzenie jest nieprzypadkowe, zespół reżyserski przygotowuje nas do zobaczenia obrazu zmanipulowanego przez propagandę.

68af40478104bb881a39e4c5bfd23fc6Następnie na ekranie pojawiają się urywki filmów przedstawiające różnego rodzaju sporty – od wyścigów samochodowych przez jazdę na nartach i kolarstwo, aż po boks. Z jednej strony ukazują blichtr i bogactwo zachodu, z drugiej niebezpieczeństwo z nimi związane: sportowe samochody rozbijają się koziołkując, a narciarze zapewne łamią sobie większość kości, lądując na czterech literach.

Przywołane obrazy przyciągają: są dynamiczne, odnoszą się do powszechnie lubianych rozrywek, ale są zarazem skontrastowane z nieprzyjemnymi konsekwencjami. Wybranie tak charakterystycznych fragmentów niesie ze sobą prosty komunikat: świat zgniłego zachodu jest niebezpieczny nawet podczas spędzania czasu wolnego.

Po odrobinie zakropionej goryczą kulturze sportowej, czas na wojny, przemoc oraz klęski żywiołowe. Tutaj tempo zwalnia, nie jest sztucznie przyspieszane przez montaż. Interesujące wydaje się zestawienie idących żołnierzy wraz z fotografią jeńców wojennych – porównanie jasno mówi: każda wojna prowadzona przez kapitalistów kończy się klęską.

I znów twórcy przeskakują na kolejny temat – skupiają się na kulturze popularnej: muzyce, tańca, amerykańska rozrywka prowokuje jedynie powrót ujęć oka. Innymi słowa zachodnia kultura przyciąga wzrok „Wielkiego Brata”.

Poza opisaną tematyką, w film powplatane są animowane wstawki. Nie jest to jednak klasyczna animacja rysunkowa czy poklatkowa – elementy graficzne nanoszone są bezpośrednio na taśmę filmową i tworzą w ten sposób – fascynujące swoją fakturą – ruszające się kreski i kropki. Przywodzą na myśl wykreślanie czegoś z zeszytu. Być może Borowczyk i Lenica spodziewali się ingerencji cenzora i sami zdecydowali się ocenzurować treść, tworząc estetyczny ruchomy gąszcz, który dynamizuje wizualną narrację.

W warstwie audio dominuje wesoła i dynamiczna muzyka jazzowa. Jest to o tyle istotne, że jazz w PRL-u nie był zakazany, ale postrzegano go jako „niebezpieczny element kultury kapitalistycznej, który ukradkiem kradnie dusze młodzieży.”1 Była to muzyka modna i pożądana. Taki też chciał być „Sztandar młodych”. To ironiczne zestawienie świetnie podkreśla ułomność komunistycznej propagandy i wskazuje na faktyczne, a nie wykreowane, wartości, które interesowały ludzi.

Cinerama | Sztandar MłodychWarto również podkreślić, że w filmie nie występują dźwięki diegetyczne. Jeśli słyszymy dźwięk startującej rakiety, nie jest to jej własny odgłos, a przejaskrawiony, komiczny świst. Wszystkie te dodane elementy audio spełniają rolę podobną do zmanipulowanej laboratoryjnie taśmy. Podkreślają umowność ujęć i wskazują na kreacyjny charakter przedstawionej rzeczywistości.

Obraz przez ostatnie kilka sekund filmu jest podyktowany perkusyjnemu solo. Rytm montażu napisów: „czytaj” oraz „Sztandar Młodych” jest tautologią rytmu bębnów. Puenta piosenki zgrana jest z puentą filmu – niczym dobra reklama telewizyjna, podkreśla walory marketingowe „Sztandaru młodych”.

Borowczyk i Lenica stworzyli dzieło niezwykłe. Wykreowali zupełnie nową rzeczywistość, prześmiewczo traktując propagandę PRL-u. Powstał film-reklama, który wyraźnie mówi: możemy próbować mówić, że czarne to białe, ale społeczeństwo nie da się oszukać. Wiele można mówić o instytucji cenzora, lecz przyznać trzeba iż zmuszał twórców do odrobiny kreatywności i myślenia podprogowego.

Kamil Bryl

1Marek Hendrykowski, Modern Jazz or about Knife in water, w: Music and film, red. Don Fredericksen, Małgorzata Hendrykowska, Marek Hendrykowski, Wydawnictwo Naukowe UAM, Poznań 2002.

Share With:
Inline
Inline