„Koyaanisqatsi” i „Człowiek z kamerą”: Odmienne wizje postępu cywilizacyjnego

Życie miasta, rozwój cywilizacyjny i funkcjonowanie jednostki w modernistycznym i industrialnym świecie, to tematy często poruszane w tekstach kultury. Chętnie sięgają po nie również filmowcy. Poprzez medium, którym dysponują, łatwo jest ukazać dynamikę i ruch, typowe dla dużych miast. Jest to jeden z powodów popularności tak zwanych symfonii miejskich. Jednymi z filmów, które nawiązują do tej stylistyki są „Koyaanisqatsi” Geodfreya Reggio i „Człowiek z kamerą” Dżigi Wiertowa.  

„Człowiek z kamerą”- awangardowy pean na cześć postępu

Dokument radzieckiego reżysera to zapis z życia kilku miast: Kijowa, Odessy i Moskwy, w ciągu jednego dnia. Twórca portretuje codzienność i pracę mieszkańców oraz jego nowoczesność i rozwój. Korzysta przy tym z awangardowych środków wyrazu i eksperymentuje z montażem, tworząc wiele autotematycznych refleksji i interesujących wizualnie rozwiązań. Wiertow pokazuje postęp technologiczny w bardzo pozytywny sposób, stara się wydobyć piękno fabryk i wielkomiejskich budowli. Porównuje człowieka pracy do trybiku maszyny, w ten sposób wieszcząc przyszłość ludzkości, jako służącej progresowi ekonomicznemu i społecznemu. Autor „Człowieka z kamerą”, głęboko wierzył w ducha socjalizmu, stąd w jego dziele widoczne ideologiczne przesłanie jakim jest przekonanie o wartości kolektywnej pracy na rzecz wspólnoty państwa.

Koyaanisqatsi„- prognoza upadku

„Koyaanisqatsi” to obraz o wymowie o wiele bardziej pesymistycznej. Prezentuje nowoczesność i cywilizację, jako niszczycielskie, zabijające przyrodę, siły. Wieżowce czy siedziby firm skontrastowane są tutaj z dziką naturą. Takie asocjacje wyrażają przekonanie autora o bezsensie i okrucieństwie działań człowieka, który niszczy środowisko dla zaspokojenia własnego konsumpcjonizmu. Reggio snuje refleksje nad kondycją duchową ludzkości, która oddaliła się już od swych korzeni. Pokazuje jednostkę jako zagubioną i samotną we współczesnym świecie, sugerując przy tym jej małość wobec osiągnięć cywilizacyjnych. Można pokusić się o interpretację, że „Koyaanisqatsi” to swego rodzaju kontynuacja „Człowieka z kamerą”. Postęp, który w filmie Wiertowa napawał optymizmem i podziwem, u Reggio budzi przerażenie i przytłacza, jak gdyby człowiek osiągnął tak wiele, że nie jest już w stanie sobie z tym poradzić.

Rozbieżność wizji nowoczesnego świata

Różnica między tymi obrazami w głównej mierze polega na ich wymowie ideologicznej. Dzieło radzieckiego artysty kreśli pozytywny portret wielkich miast i techniki. Praca ludzka ukazana jest jako najwyższa wartość, a system socjalistyczny jako umożliwiający rozwój i budowanie przyszłości. Wiertow gloryfikuje modernizm, wierzy w społeczeństwo zorganizowane i skoncentrowane na osiągnięciach technologicznych i cywilizacyjnych. Widać to również w strukturze samego filmu. Reżyser stosuje eksperymentalny montaż. Nakładane zdjęcia czy iluzje optyczne dodają dziełu awangardowego charakteru. W „Człowieku z kamerą” pojawiają się również autotematyczne wątki, takie jak tytułowy kamerzysta, pokazywany podczas nagrywania. Można zobaczyć również montażystkę, która tnie i skleja przygotowany materiał, a także publiczność, uczestniczącą w projekcji. W ten sposób twórca sugeruje, że w powstanie filmu zaangażowani są ludzie, którzy również pracują. Sztuka jest drogą do osiągnięcia postępu, a awangardowe rozwiązania służą zażegnaniu dawnych metod.

„Koyaanisqatsi” to produkcja przygnębiająca, pokazująca złą stronę dynamicznego rozwoju. Reggio stawia pod znakiem zapytania moralność człowieka, który bezrefleksyjnie eksploatuje przyrodę coraz bardziej oddalając się od swej natury. Ideologicznie ten film stoi daleko od „Człowieka z kamerą”, krytykując wizerunek ludzi jako trybików maszyny. Autor zauważa w takiej wizji świata ogromne niebezpieczeństwo. Pokazuje istotę ludzką jako samotną, niezdolną do nadążenia za tempem przemian na świecie. Widoczne jest to w budowanych kontrastach pomiędzy widokami błogiej przyrody oraz zimnych i odstraszających fabryk i wieżowców. Bardzo ważną funkcję narracyjną pełni tutaj muzyka, co odróżnia „Koyaanisqatsi” od niemego dzieła Wiertowa. To właśnie ona nadaje charakteru scenom, buduje emocjonalne napięcia i pomaga w interpretacji. Podczas filmu Reggio nie padają żadne słowa, nie istnieje wyrazista linia fabularna. Widz śledzi wyłącznie pojawiające się na ekranie obrazy oraz asocjacje między nimi, których wymowa podkreślana jest poprzez ścieżkę dźwiękową, napisaną przez Philipa Glassa. To film niezwykle immersyjny, wprowadzający w nietypowy, niemal hipnotyczny stan. Mimo, że porusza podobne tematy jak „Człowiek z kamerą”, podchodzi do nich w zupełnie inny sposób, wywołując przy tym odmienne emocje i przemyślenia.

 Eksperymentalne środki wyrazu

Nowoczesność, duże miasta i miejsce jednostki w świecie postępu technologicznego to tematyka, która łączy oba dzieła. Mimo, że twórcy realizują te idee innymi drogami, nietrudno nie znaleźć w ich produkcjach podobieństw. Oba filmy są dokumentalnymi zapisami z codzienności dużych miast oraz ludzkiej pracy. Zarówno Reggio, jak i Wiertow, postawili na eksperymentalizm. Przyspieszone tempo wyświetlania klatek, kontrasty czy podobieństwa sugerowane przez obraz, są elementami obu realizacji. Zarówno „Człowiek z kamerą” jak i „Koyaanisqatsi” wywołują skojarzenia poprzez odpowiedni montaż. To dzieła, w których nie ma fabuły, ani żadnych słów. W przypadku filmu Wiertowa wynika to z faktu, że jest to kino nieme, jednak twórca nie zdecydował się na umieszczenie plansz dialogowych co świadczy o tym, że jego zdaniem powinien przemawiać sam obraz. Obie produkcje wymagają od widza skupienia i intelektualnego wysiłku w odszukiwaniu znaczeń.

Filozoficzne rozterki współczesnego świata

Rozwój cywilizacyjny i jego problemy etyczne to zagadnienia inspirujące dla artystów. Temat ten jest tak szeroki, że można oglądać go z wielu stron, wciąż odnajdując jego nowe oblicza. Świat wciąż się zmienia, generując nowe pytania i wyzwania, z którymi przychodzi się mierzyć ludzkości. Czy progres jest pozytywnym zjawiskiem i powinien być kontynuowany, czy też przynosi cierpienie i trzeba go zatrzymać? Kiedy nadchodzi moment, w którym czas powiedzieć „stop”? Zarówno Dżiga Wiertow, jak i Geodfrey Reggio w swoich filmach snują wizję postępu i pokazują jego możliwe scenariusze. Mimo, że wiele jest różnic ideologicznych między tymi dziełami, a widz sam musi rozstrzygnąć, które wyobrażenie jest mu bliższe, obie realizacje są interesującą refleksją nad uniwersalnymi i trudnymi pytaniami o kondycję człowieka w dobie modernistycznych przemian.

Share With:
Inline
Inline