Spotlight

Spotlight – Prawda utajniona

Tom McCarthy podjął się trudnego zadania. Temat pedofilii w Kościele katolickim jest niezwykle delikatny, należy więc do niego podejść w odpowiedni sposób. Bardzo łatwo wpaść w sidła uogólnień i krzywdzących uproszczeń. Czy reżyser podołał wyzwaniu?

Zaczęło się w Bostonie

Film jest oparty na faktach. „Spotlight” to nazwa zespołu śledczego gazety The Boston Globe. Gdy w 2001 roku redaktorem naczelnym został Marty Baron – grany przez Lieva Schreibera – dziennikarze rozpoczęli dochodzenie dotyczące molestowania dzieci przez księży. Finałem ich działań był jeden z największych skandali we współczesnej historii Kościoła katolickiego.

Spotlight przedstawia historię pracy czworga dziennikarzy, którzy starają się dociec prawdy. Nie jest to jednak prosta sprawa. Brak współpracy ze strony osób świeckich, zatajanie dokumentów przez biskupa, wreszcie tragedia z 11 września to przeszkody, które utrudniały im działania i wydłużały niezwykle ważne śledztwo.

Główny bohater – dochodzenie

Tom McCarthy podszedł do tematu bardzo rozważnie. Nie oczernia wszystkich księży, nie uogólnia. Trzyma się faktów i rzetelnie przedstawia to, co ujawnili dziennikarze. Ekranowa historia trwa dwie godziny, jednak prowadzenie akcji i świetna narracja sprawiają, że nie odczuwa się upływu czasu. Siłą filmu są aktorzy, których mowa ciała niejednokrotnie zastępuje dialogi. Na uwagę zasługuje zwłaszcza Mark Ruffalo, który wcielił się w Mike’a Rezendesa. Oddał jego mimikę, gestykulację i zachowanie w wyśmienity sposób. Widać, że Ruffalo poświęcił wiele godzin na obserwację swojego bohatera.

Jednak ani on, ani Rachel McAdams, ani Michael Keaton nie są tu najważniejsi. Głównym bohaterem filmu jest dochodzenie. Spotlight to hołd złożony dziennikarstwu śledczemu i bez zastanowienia postawiłbym go przy Wszystkich ludziach prezydenta. Pokazuje, jak wiele godzin trzeba poświęcić, by zdobyć choćby skrawek potrzebnych informacji. Tygodnie poświęcone na żmudne poszukiwania tropów, rozmowy ze świadkami i walka o odtajnienie ważnych dokumentów nie dają gwarancji sukcesu.

Spotlight

Spotlight – Delikatnie, lecz dosadnie

W filmie dostaje się nie tylko hierarchom kościelnym, ale wszystkim po równo. Prawnikom za działanie na szkodę pokrzywdzonych, politykom za tuszowanie sprawy, społeczności lokalnej za unikanie tematu i wreszcie dziennikarzom – za zbyt późne zainteresowanie się problemem. Reżyser punktuje wszystkich winnych i nie wybiela nikogo. Mimo to McCarthy nie szarżuje i nie stara się wywołać świętej wojny. W przystępny sposób przedstawia ważną historię, wytykając błędy ludzi i systemu. Choć wydarzenia ze Spotlight miały miejsce 15 lat temu, uważam, że zarówno temat, jak i film nadal są aktualne, a sam obraz jest wart obejrzenia. Bez względu na to, jak postrzegamy Kościół i księży.

Piotr Gierzyński

Share With:
Inline
Inline