Switchblade Sisters – So easy to kill. So hard to love. [W rytmie Tarantino]

Quentin Tarantino dziwną personą jest. Jeden z najsławniejszych reżyserów ery postmodernizmu, uwielbiany za błyskotliwe, cięte dialogi, kipiące czystą energią sceny i bezgraniczną miłość do kina, o której z wielką dumą i radością daje znać w każdym aspekcie swojej twórczości. Nie wstydząc się swojej kinofilii, bezustannie kolekcjonuje inspiracje i oddaje hołd rozmaitym obrazom kina eksploatacji, lawirującym gdzieś na rubieżach Hollywood. Często są to dość dobrze oceniane dzieła, jak np. Lady Snowblood[1], czy Szybciej koteczku. Zabij! Zabij![2] Bywa jednak, że w jego bogatej kolekcji ukochanych filmów znajdą się również te nieco mniej przystępne, choć nadal posiadające swój własny, specyficzny urok. Jednym z takich przykładów jest właśnie Switchblade Sisters.

Mothers, Lock Up Your Sons! The Switchblade Sisters Are Coming!

Film opowiada historię dwóch symbiotycznych gangów – The Silver Daggers i The Dagger Debs. Pod pierwszą nazwą kryje się grupa nastolatków, stylistycznie przypominających bohaterów z Grease. Zamiast jednak tańczyć do Summer nights, wolą handlować narkotykami, uprawiać seks z kim popadnie i siać postrach w pobliskim liceum. Z kolei The Dagger Debs to tytułowe Switchblade Sisters. Grupa nastoletnich dziewczyn (dodajmy, że granych przez starsze aktorki, niekoniecznie mające dużo wspólnego z czasami liceum), które choć są pochodną ozdobą gangu The Silver Daggers, rzadko kiedy sprawiają wrażenie słabszych. Uzbrojone w ostre noże i jeszcze ostrzejszy seksapil, prowadzą odważną i zdeterminowaną walkę z wrogimi gangami, owijając sobie wokół palca zarówno mężczyzn, jak i kobiety… kiedy tylko zapragną.

Po jednej z udanych akcji, The Dagger Debs udają do baru, by kolejny dobry dzień zwieńczyć pysznym posiłkiem. Na miejscu czeka ich jednak niezwykle niemiła niespodzianka… Przy ich ulubionym stole siedzi jakaś obca dziewczyna! Kulturalne namowy przywódczyni gangu – Lace – by nieznajoma usunęła się z miejsca, nie przynoszą oczekiwanego skutku, więc dziewczyny decydują się rozwiązać spór w najlepiej znany im sposób – walką na noże. Do starcia zostaje wyznaczona Patch, lecz ku zdziwieniu koleżanek przegrywa. Lace, będąc pod wrażeniem umiejętności nieznajomej, która przedstawia się jako Maggie, decyduje się przyjąć ją do The Dagger Debs. Wkrótce sprawy przybiorą jednak nieoczekiwany zwrot akcji, gdy Maggie zostanie zgwałcona przez partnera Lace – przywódcę The Silver Daggers.

Vibe

Reżyser Switchblade Sisters – Jack Hill – został kiedyś nazwany przez Quentina Tarantino Howardem Hawksem kina eksploatacji. Zrealizował on bowiem takie klasyki kina klasy B, jak Foxy Brown, Coffy[3] (należące do popularnego wśród afroamerykańskiej społeczności lat 70. nurtu Blaxploitation) The Swinging Cheerleaders (będące przykładem taniego kina samochodowego spod szyldu Grindhouse) czy właśnie Switchblade Sisters. Ten ostatni skupia się wokół gangów naznaczonych punkową kulturą lat 70.

Nie należysz do żadnego gangu? Zostaniesz rozdeptana na pierwszym lepszym rogu ulicy dziewczyno. W tym mieście trzeba mieć plecy!

~ Lace (przywódczyni The Dagger Debs)

Jack Hill, by lepiej oddać atmosferę tamtej ery, przed rozpoczęciem zdjęć przeprowadzał wywiady z członkiniami prawdziwych, żeńskich gangów. Ciężko jest jednak stwierdzić, co dokładnie w filmie jest inspirowane prawdziwymi wydarzeniami, a co przejawem nieokiełznanej wyobraźni twórców.

Wszystko dlatego, że Jack Hill podrasował swój film typową dla kina eksploatacji pikanterią. Bijatyki, gwałty, strzelaniny – wszystko zostało podkręcone niemal do granic możliwości. Świat Switchblade Sisters jest spowity nienawiścią i gniewem. Nie doświadczymy tu silnych kontrastów. Wszystkie z postaci są w jakimś stopniu skażone patologią.

Z powodu tego przerysowania, z ekranu litrami wylewa się kicz. Aktorzy podeszli do swoich ról w nadzwyczaj ekscentryczny sposób, przez co sceny przemocy wychodzą dość karykaturalnie, a dialogi iskrzą przesadną melodyjnością. Wbrew pozorom jednak w ten dziwny, jaskrawy, przerysowany świat Jacka Hilla, wcale nie jest trudno się wciągnąć. Jak mówi Tarantino:

Oglądałem ten film w różnych miejscach. (…) Na początku publiczność śmieje się zawsze z filmu, jednak z czasem zaczyna się naprawdę dobrze bawić. A później dzieje się coś bardzo dziwnego (…) nagle zdajesz sobie sprawę, że naprawdę zależy ci na tych ludziach. To szaleństwo, oglądasz wariacki film i czujesz się emocjonalnie związany z bohaterami.[4]

Dodatkowo, jak na Jacka Hilla przystało, na zgliszczach tej gangsterskiej pożogi wyrasta ekstrawagancka, feministyczna propaganda. A trzeba przyznać, że w jego kamerze nic nie wygląda tak dobrze, jak silne bohaterki.

Podobieństwa z Tarantino

Myślę, że to właśnie najbardziej przykuło uwagę Tarantino, gdy dawno temu, w jednej z wypożyczalni video, zdecydował się sięgnąć po kasetę ze Switchblade Sisters. Reżyser Jackie Brown w końcu uwielbia portretować postaci odważnych, niezależnych kobiet. Niejednokrotnie dawał o tym znać, a Jack Hill z pewnością był jednym z tych, którzy przetarli dla niego szlaki. Co więcej, postać Elle B (Daryl Hannah) z Kill Billa vol. 2 swoje „pirackie” oko i charakter może zawdzięczać Patch ze Switchblade Sisters (1.1.). Oprócz tego, gdyby nie film Jacka Hilla, główni bohaterowie Wściekłych psów raczej nie wpadliby na pomysł, żeby na swoją kryjówkę wybrać zwykły, stary, opuszczony magazyn (1.2.). Warto również zwrócić uwagę na piosenkę tytułową Switchblade SistersBlack hearted woman. Ta, choć nie została jeszcze wykorzystana przez Tarantino, posiada odpowiedni dla jego ścieżek dźwiękowych, nastrojowy „vibe”, przez który, bez problemu, mogłaby zaistnieć w jednym z jego przyszłych obrazów.

1.1.

1.2.

 

Pierwotny tytuł filmu brzmiał Jezebels, jednak na dniach premiery nie wzbudzał dużego zainteresowania wśród widowni (warto zaznaczyć, że w tamtych czasach z filmami eksploatacji jeździło się od miasta do miasta i pokazywało się je w najrozmaitszych niszowych kinach). Zawiedzeni producenci stwierdzili, że ich film potrzebuje ostrzejszego, bardziej chwytliwego tytułu. Switchblade Sisters wydał im się idealnym wyborem. Wyruszyli więc w trasę pokazową z filmem o nowym, świeżym tytule. Jednak w międzyczasie, w jednym z kin, z którym byli jeszcze związani starą umową, musieli pokazać swój film jako Jezebels. W tym akurat kinie, jak na złość, film okazał się wielkim sukcesem. Nowego tytułu – Switchblade Sisters – nie mogli już zmienić i filmowi nie udało się pod nim zdobyć oczekiwanej frekwencji. Serca widzów zostały już skradzione przez Jezebels.

Film przeżył jednak swoją drugą młodość w drugiej połowie lat 90. Wtedy Quentin Tarantino, wraz z wytwórnią Miramax, postanowił wypuścić swoją, autorską kolekcję DVD o nazwie Rolling Thunder Pictures. Kolekcja wypuszczana była od 1995 do 1998 roku i zawierała tylko 6 tytułów (w większości były to filmy klasy B). Jednym z nich był właśnie obraz Jacka Hilla. Jednak pomimo lepszej frekwencji tytułu Jezebels, Tarantino postanowił wypuścić go jako Switchblade Sisters, ponieważ jak sam to określił:

Ten tytuł w pełni oddaje to, z jakim filmem będziemy mieli do czynienia.

Kina eksploatacji nie jest łatwo kochać. Bardzo łatwo zmiażdżyć je krytyką i wyrzucić do kosza. Często odraża swoją urodą; kicz wylewa się z ekranu niczym sztuczna krew z ciał bohaterów, a aktorstwo desperacko woła o pomstę do nieba. Żeby jednak poznać filmy, które stanowiły inspiracje i obiekt pożądań takich twórców jak Quentin Tarantino, warto jest udać się w podróż do najciemniejszych zakamarków rubieży Hollywood. Choć Switchblade Sisters pozostawia wiele do życzenia, to nadal polecam poznać historię tych wściekłych, zadziornych i co najważniejsze – charakternych – siostrzyczek; gęsty, soczysty klimat eksploatacji można ciąć nożem. Film Jacka Hilla to gwarancja udanego seansu z pogranicza VHS-u i najdzikszych fantazji Tarantino. „So easy to kill. So hard to love”.

[1] O Lady snowblood i jego odniesieniu do pierwszej części Kill Billa piszę więcej pod tym adresem http://mfcinerama.pl/lady-snowblood/

[2] Więcej o Szybciej koteczku! Zabij! Zabij! znajdziecie tutaj http://mfcinerama.pl/szybciej-koteczku/

[3] O Coffy – najgłośniejszym przeboju Jacka Hilla, piszę tutaj http://mfcinerama.pl/coffy-blaxploitation/

[4] J. Bailey, Pulp Fiction. Wszystko o kultowym filmie Quentina Tarantino, Wyd. Bauchmann, 2013, Minneapolis, s. 15

Paweł Mozolewski

Share With:
Inline
Inline