Zapaśnik – Dramat psychologiczny na tle krwi i kości

Wszyscy znamy historie realizujące schemat od zera do bohatera. Szczególnie te sportowe, jak chociażby Rocky, czy Creed. Zapaśnik Darrena Arronofsky’ego (Reżysera takich filmów jak Pi, Requiem dla snu, czy Czarny łabędź) jest jednak filmem zupełnie od nich innym. Stanowi pozbawiony upiększeń obraz, który wcześniej wspomniany schemat odwraca do góry nogami i umiejscawia w dramacie psychologicznym, na zasadzie przekroju sylwetki upadłego, lecz wciąż próbującego podnieść się sportowca.

Wrestling jako krwawy teatr

Słowo sportowca może jednak budzić zmieszanie wśród niektórych osób. Film bowiem opowiada o świecie wrestlingu. Są to widowiska, balansujące na granicy sportu walki i teatru, cieszące się nadzwyczajną popularnością szczególnie w Stanach Zjednoczonych. Poprzebierani w najrozmaitsze kolorowe, kiczowate stroje zawodnicy walczą na ringu, wykonując efektowne ciosy, rzuty, akrobacje i przy tym nierzadko uciekają się do takich rekwizytów jak krzesła, drabiny czy maczugi z kolcami. Zdecydowana większość walk przed ich rozpoczęciem jest odpowiednio reżyserowana i szczegółowo omawiana przez zawodników, by uczynić ów spektakl fabularnym i jeszcze bardziej efektownym. To że jest to odgrywane wedle wcześniej ustalonego scenariusza, nie oznacza jednak, że wszystko jest udawane. W celu stworzenia szalonego, brutalnego spektaklu zawodnicy najczęściej zadają sobie prawdziwy ból. Obtłukują się różnymi, nietypowymi rekwizytami, wspinają się na drabiny lub boki ringu i skaczą na siebie z ogromnym impetem, czy też tną się żyletkami, by zalała ich krew, uprzednio upewniając się, że uwagę widzów i kamer zwraca inne wydarzenie na ringu. Wszystko to powoduje, że zapaśnicy często nie dożywają emerytalnego wieku, umierając przedwcześnie, w wyniku intensywności i brutalności wrestlingu. Przyczyną tego są przedawkowania leków, choroby związane z braniem sterydów czy liczne ataki serca.

Ten ostatni problem dotyczy głównego bohatera filmu, będącego reliktem wrestlingu. Randy The Ram Robinson (w tej roli fenomenalny Mickey Rourke) jest powszechnie szanowanym, choć już podstarzałym zapaśnikiem, który szczyt swojej sławy przeżywał w latach 80. Mieszka w starej przyczepie kempingowej, dorabia jako tragarz w supermarkecie, a oprócz tego dalej trenuje i walczy zawodowo na ringu. Coraz bledszy blask fleszy nie zmniejsza jego determinacji i pasji do dalszego uprawiania ukochanego sportu. Momentem zwrotnym w życiu bohatera jest natomiast zawał, prowadzący do operacji serca i w końcu do przymusu porzucenia ukochanego sportu. Od tej pory będzie musiał się odnaleźć w normalnym świecie, podejmując pełnoetatową pracę w sklepie spożywczym, naprawiając relacje ze swoją dorastającą, zbuntowaną córką i wiążąc się z podstarzałą striptizerką.

Życie poza ringiem

Wierni fani, pamiętający obfitujące w sukcesy sportowe lata 80., znają Randy’ego jako jednego z największych bohaterów wrestlingu. Ten jednak po ataku serca ucieka do szarej rzeczywistości, stając za ladą w zwykłym sklepie spożywczym. Gdy jeden z klientów podczas zakupów przypadkiem rozpoznaje w Randym dawnego wspaniałego zapaśnika, ten ze wstydem postanawia ukrywać swoją tożsamość, wmawiając klientowi, że musiał go z kimś pomylić. Najważniejsza dla bohatera jest bowiem godność i dbałość o wizerunek, który wykreował w latach 80. Wrestling jest dla niego świętością i sposobem na życie, poza którym nic specjalnie nie potrafi. Dlatego po ataku serca czuje się jak ryba wyjęta z wody i życie poza ringiem okazuje się dla niego nadzwyczaj kłopotliwe. Na tyle, że nieustająca pasja do wrestlingu, ciągle pcha go na ring, czyli jak określa sam bohater – do jedynego miejsca, gdzie nie jest przez nikogo raniony. Spektakularny sport staje się więc jedynie pretekstem do opowiedzenia tego jak dramatycznie wygląda schyłek kariery zapaśnika i próby poradzenia sobie z życiem poza ukochaną areną.

Reżyseria Darrena Arronofsky’ego jest oszczędna w środkach, nie jest to wina niskiego budżetu, ale raczej próba jak najbardziej realistycznego oddania tematu. Obraz jest wyraźnie ziarnisty, a sceny wrestlingowych walk są bardzo efektowne i zazwyczaj kręcone kamerą prowadzoną z ręki. Sposób realizacji walk ma dużo wspólnego ze Wściekłego bykiem, gdzie Martin Scorsese zauważył, że dużo lepiej na ekranie wyglądają walki z kamerą usytuowaną w obrębie ringu, a nie poza nim (co jest charakterystyczne choćby dla telewizji). Bliskość bohaterów sprawia, że zadawane ciosy stają się intensywniejsze – widz zapomina, że walki są uprzednio omawiane i reżyserowane, czuć w nich autentyczny ból zawodników. Całość zostaje doprawiona bogatą, typowo wrestlingową ścieżką dźwiękową, która obfituje w liczne ciężkie brzmienia, towarzyszące zawodnikom przy wejściach na ring. Do najważniejszych utworów należy Sweet child o’mine Guns n’ Roses i heavy metalowy Bang your head – utwór otwierający film.

Dużo scen Zapaśnika jest improwizowanych, by jeszcze bardziej podkreślić realistyczną konwencję filmu. Dla przykładu – klienci, których obsługuje Randy, to naturszczycy.  Niski budżet nie pozwolił ekipie filmowej na całkowite zamknięcie sklepu na czas zdjęć, więc postanowili zapytać przypadkowych klientów, czy ci nie chcą wystąpić w ich filmie. Większość się zgadzała i swoimi zamówieniami dawała głównemu aktorowi szanse na popis improwizacji. Dla Mickey Rourke’a Zapaśnik pozostaje jednym z największych osiągnięć w karierze i prawdziwym powrotem do kina po długoletnim graniu w niszowych filmach. Mimo, że w 2005 roku zagrał u Roberta Rodrigueza w kasowym Sin City, dopiero Zapaśnik dał mu rolę na jaką w pełni zasługiwał, co skończyło się nominacją do Oscara i nagrodzeniem Złotym Lwem za pierwszoplanową rolę męską w dramacie.

Jako osoba, która nigdy nie pasjonowała się wrestlingiem, mogę szczerze polecić Zapaśnika. Głównym zadaniem tego filmu nie jest próba przekonania widza, że wrestling jest interesujący. To co najbardziej się liczy to obyczajowa opowieść o sile pasji człowieka do sportu i o tym, w jak zdeterminowany sposób ją realizuje, mimo wielu przeciwności losu. Film stanowi niezwykle życiowy obraz zapaśnika, który swoim realizmem i dramaturgią zdecydowanie wyróżnia się na tle innych filmów sportowych.

 

Paweł Mozolewski

Share With:
Inline
Inline