Nagroda, którą najtrudniej zdobyć

Fatalny film wczoraj widziałem. Batman v Superman. Niby fajnie się okładają, tylko zanim do tego doszło, zdążyłem przysnąć i nie do końca wiedziałem jaka jest ich motywacja. Ale słyszałem, że dostał 8 nominacji i zgarnął 4 nagrody na ważnym festiwalu amerykańskim. Takie osiągnięcie o czymś świadczy, więc oglądam. W końcu nie każda produkcja może otrzymać Złotą Malinę.

Maliny rosną

Od czasu pierwszego rozdania w 1981 roku, ta mało chwalebna nagroda urosła do rangi chyba równej Oscarom. Zdecydowanie cieszy się dużą popularnością i pełni rolę opiniotwórczą. Tak jak domyślamy się, że warto zobaczyć film nagrodzony przez Akademię, tak też staramy się unikać tych, ze Złotą Maliną na koncie (choć zapewne w praktyce, nierzadko sami chcemy doświadczyć tak spektakularnej porażki, zobaczyć, czy jest aż tak źle). Powstały nawet odpowiedniki tego festiwalu w innych państwach, choćby polskie Węże przyznawane od 2012r. Żaden reżyser nie chce nawet myśleć o otrzymaniu takiej statuetki. A to przecież właśnie Złotą Malinę najtrudniej zdobyć.

Tylko dla tych, którzy nie chcą

Rzućmy okiem na część filmów, które w ostatnich latach otrzymywały Złote Maliny. Batman v Superman, Fantastyczna Czwórka, Transformers: Zemsta Upadłych. Budżet tych filmów waha się od stu dwudziestu do dwustu pięćdziesięciu milionów dolarów. W obsadzie każdego filmu znajdują się aktorzy rozpoznawalni i z osiągnięciami na koncie. Podobnie rzecz się ma z reżyserami – Michael Bay i Zack Snyder. Josh Trank, który pracował nad Fantastyczną czwórką, nie jest tak znany, lecz też nie jest to jego pierwszy film. Wszystkie dzieła należą do wielkich uniwersów i były reklamowane na ogromną skalę. Potrzebna jest aż taka mieszanka, aż tyle trzeba włożyć wysiłku, aby zapracować sobie na najbardziej niechcianą nagrodę filmową. W przeciwieństwie do Oscara, Złotej Maliny nie może otrzymać mały film za „grosze”, jak to było w przypadku Idy Pawlikowskiego. Potrzebna jest wielka machina produkcyjna i marketingowa, aby osiągnąć dno. Jest to też chyba jedyna nagroda, której nie da się zdobyć zamierzenie. Przecież, gdyby ktoś zechciał nakręcić zły film specjalnie na ten festiwal zostałoby to odebrane jako żart, parodia lub coś jeszcze innego.

Można z tego wysnuć prosty wniosek. Aby sięgnąć filmowego bruku, trzeba najpierw dotrzeć na szczyt. A przynajmniej bardzo wysoko. Dlatego wszystkim, którzy planują zostać reżyserami życzę… Złotej Maliny!

Jan Saczek

Share With:
Inline
Inline