Darren Aronofsky [ARTYKUŁ] geniusz kina czy mistrz kiczu
Darren Aronofsky to jeden z najbardziej ekscentrycznych i oryginalnych twórców, a jednocześnie jeden z najmniej efektywnych. Przez prawie 20 lat kariery wyreżyserował zaledwie 7 pełnometrażowych filmów. Budzi jednak skrajne emocje. Kim jest ten szokujący reżyser?
Pilny student i mocny debiut
Aronofsky ukończył studia filmowe na jednej z najlepszych uczelni na świecie – Harvardzie. Już w tamtych czasach dał się poznać jako wybitny student. Jego dyplomowy film Supermarket Sweep, znalazł się w finale National Student Academy Award (studencki Oscar). W produkcji tej wystąpił Sean Gullete, który 7 lat później zagrał w pierwszym pełnometrażowym filmie Aronofski’ego – Pi. Debiut okazał się kasowym sukcesem. Jednak nie to było najważniejsze. Świat usłyszał o Aronofskym, a Pi stało się zapowiedzią jego niepowtarzalnego stylu. Reżyser zastosował szereg zabiegów, które potem kontynuował w kolejnych produkcjach. Dynamiczny montaż zaobserwujemy w Reqiuem dla snu (średnio stosuje się około 600-700 cięć, w Requiem dla snu jest ich ok. 2000). Ziarniste zdjęcia niemal jak w Zapaśniku. Dążącego do perfekcji bohatera, powoli popadającego w szaleństwo ujrzymy potem w Czarnym łabędziu. Tym, co odróżnia Pi od późniejszych produkcji reżysera jest utrzymanie go w czarno-białej stylistyce. Film opowiada historię matematyka, który uważa, że wszystko da się opisać za pomocą liczb. Bohater jest tak zdeterminowany by udowodnić swą tezę, że się w niej zatraca. Mroczny klimat i przedstawienie świata z punktu widzenia bohatera sprawia, że jeszcze silniej odczuwamy obłęd bohatera. Tak naprawdę cała historia nie jest ważna, najważniejsze tu jest ukazanie psychiki człowieka i próba zabrania widza w jej wnętrze.
Requiem dla snu
Dzięki Pi Aronofsky przebił się do świata show-biznesu, jednak to jego drugi film przyniósł mu światową sławę. Można odnieść wrażenie, że oglądamy kontynuację wcześniejszego dzieła, tylko wykonaną z większym rozmachem. Na pozór błaha historia o uzależnieniu narkotykowym na pewno sprowadziła do kin rzeszę młodych osób spragnionych sensacji. Jednak to tylko pozornie prosta historia. Tym razem mamy nie jednego, a kilkoro bohaterów. Każdy z nich ma jakieś marzenie, które stara się zrealizować. Uzależnienie od leków czy narkotyków sprawia, że bohaterowie zapominają o swoich pierwotnych celach i popadają w obsesję, ulegają autodestrukcji. Tak jak w przypadku Pi kamera prowadzi nas tak jakbyśmy patrzyli oczami bohaterów. Razem z nimi przeżywamy ich rozterki, współodczuwamy ich cierpienie. Po premierze film podzielił krytyków, na tych którzy Aronofski’ego uznali za geniusza, i na tych, którzy uważają, że infantylnie i tendencyjnie gra na emocjach, a sam film jest kiczowaty i przerysowany. W późniejszych swoich dziełach omawiany twórca pokazuje, że owszem jego filmy są przejaskrawione, ale wszystko to jest celowym zabiegiem.
Dostrzec więcej
Darren Aronofsky przedstawia w swoich produkcjach proste historie, w których odbiorca sam musi dostrzec szereg głębszych znaczeń. Jego filmom towarzyszy nastrój grozy, mroku, smutku. Po seansie widz długo zastanawia się „co się właśnie stało” i rozmyśla nad losami bohaterów. Poza dwoma wcześniej wymienionymi filmami reżyser nakręcił w 2006 roku Źródło. Obraz ten nieco różni się od poprzednich. Brak tu charakterystycznego dla reżysera dynamizmu, dominuje spokój. Film osadzony jest na 3 płaszczyznach – mamy historię właściwą, opowiada o umierającej Izzy i jej mężu – lekarzu, który próbuje wynaleźć lek na raka. Kolejna opowieść to fabuła książki głównej bohaterki. Rzecz dzieje się w XVI wieku. Na polecenie Hiszpańskiej królowej, konkwistador próbuje odnaleźć źródło młodości. Na trzecim planie widzimy medytującego mnicha w przestrzeni kosmicznej. Wszystkie jednak historie łączy wspólny mianownik – drzewo życia. Opowiadają one o przemijaniu i próbie pogodzenia się ze śmiercią. Kolejnym filmem jest Zapaśnik, który całe swoje życie poświęcił karierze, a na koniec zostaje z niczym. Jego jedyna córka go nienawidzi, nie ma prawdziwych przyjaciół, a kobieta, którą się interesuje jest striptizerką w klubie, który często odwiedza. Czarny Łabędź opowiada o Ninie, która rozpaczliwie chce zagrać główną rolę w spektaklu. Po raz kolejny widzimy bohatera pełnego ambicji i marzeń, który całe życie poświęca karierze, powoli popadając w szaleństwo i zapominając o normalnym funkcjonowaniu. Na koniec – Noe-wybrany przez Boga, opowiada biblijną historię. Każdy z tych filmów jest inny, każdy na swój sposób dziwny, przerysowany, ale jednocześnie podejmujący ważne zagadnienia na temat ludzkich pragnień, dążeń i tego, ile jesteśmy w stanie poświęcić by dojść do celu – często poświęcając zdrowie czy rodzinę. Aronofsky przedstawia smutną rzeczywistość ubraną w barwną realizację.
Wierny sprawdzonej obsadzie
Oglądając filmy Aronofski’ego, ma się wrażenie pewnej ciągłości. Jakby każdy kolejny obraz był kontynuacją poprzedniego. I to nie tylko za sprawą sztuczek jakie stosuje reżyser. Już przy swoim debiucie udowodnił, że jest wierny aktorom, z którymi współpracuje. Główną rolę w Pi odegrał Sean Gullette, który wcześniej zagrał w filmie dyplomowym reżysera. Widać, że reżyser ma też słabość do Jennifer Connelly, która zagrała główną rolę w Requiem dla snu, a potem w Noe – wybrany przez Boga. Poza aktorami, reżyser często współpracuje z tymi samymi twórcami. Matthew Libatique wykonał zdjęcia do wszystkich filmów wyreżyserowanych przez Aronofsky’ego poza Zapaśnikiem. Ari Handel zaś wyprodukował 5 jego filmów. Najważniejszą chyba i najbardziej owocną jest współpraca z Clintem Mansellem. Panowie kooperowali razem przy kilku filmach. Mroczny klimat i szaleństwo Aronofski’ego w połączeniu z przejmującymi i mrożącymi krew w żyłach kompozycjami Mansella, sprawiają, że filmy stają się piękną całością. Do tej pory utwór „Lux Aeterna” (Requiem dla snu) używany jest w wielu filmach. Usłyszymy go między innymi w zwiastunie filmu Władca pierścieni i dwie wieże.
Cierpliwości
Trzeba przyznać, że reżyser daje swoim fanom sporą lekcję cierpliwości. Nie spieszy się z tworzeniem nowych filmów. Między nimi robi kilkuletnie przerwy. Najnowsza produkcja reżysera – Mother! weszła do kin 3 listopada. W głównej roli wystąpiła partnerka życiowa Aronofski’ego – Jennifer Lawrance, znana między innymi z Igrzysk śmierci czy Poradnika pozytywnego myślenia. Przy tworzeniu filmu uczestniczyli twórcy znani już z wcześniejszych produkcji, m.in. Matthew Libatique czy Ari Handel.
Aronofsky jest reżyserem pełnym sprzeczności. Z jednej strony stara się przekazać estetykę i tematykę kina niezależnego, z drugiej zaś współpracuje z największymi gwiazdami kina (Hugh Jackman, Anthony Hopkins czy Natalie Portman). Kręci prosty konstrukcyjnie dramat obyczajowy (Zapaśnik), by dwa lata później stworzyć film pełen metafor i zawiłości w iście hollywoodzkim stylu (Czarny łabędź). Trzeba przyznać, że filmy te jednak są do siebie bardziej podobne niż mogłoby się wydawać. Oba mówią o obsesji, dążeniu do perfekcji i próbie zrealizowania marzeń. Nasuwa się więc pytanie, czy Darren Aronofsky jest mistrzem kiczu tworzącym filmy bez ładu i składu czy jednak geniuszem, który mistrzowsko odczytuje ludzkie emocje i w oryginalny sposób obrazuje je w swoich dziełach. Jedno jest pewne, obok Darrena Aronofski’ego nie można przejść obojętnie.
Sylwia Drukalska