Cinerama - Body/Ciało

Body/Ciało – Srebrne 36,6°C

Małgorzata Szumowska jest jedną z najbardziej znanych i cenionych reżyserek młodego pokolenia. Ostatnimi czasy znowu dała o sobie znać podczas Berlinale 2015. W stolicy Niemiec została uhonorowana Srebrnym Niedźwiedziem za najlepszą reżyserię filmu pt.: „Body/ Ciało” . Czy na pewno słusznie…?

Dwujęzyczny tytuł to interesujący zabieg, który reżyserka zastosowała nie tylko na potrzeby festiwalu w Berlinie. Szumowska w filmie zestawia ciało jako byt fizyczny wraz z jego paradoksalną metafizyką. Tym razem autorka zdecydowała się opowiedzieć o kontaktach ze zmarłymi z zaświatów. Na szczęście film nie jest tak jednoznaczny jak słynne „Uwierz w ducha”, zastanówmy się nad kilkoma aspektami Body/Ciało.

Cała historia opiera się na trudnej relacji prokuratora–alkoholika (w tej roli Janusz Gajos), ze swoją chorą na anoreksję córką Olgą (debiutująca Justyna Suwała). Po śmierci tragicznie zmarłej żony i matki, bohaterowie egzystują – każde zamknięte w swoim ciele – zupełnie nie zauważając siebie nawzajem. Kiedy ojciec zawozi córkę (będącą na skraju wyczerpania cielesnego) do szpitala, wtedy do akcji wkracza psychoterapeutka, będąca medium (Maja Ostaszewska). To właśnie przez nią Olga próbuje nawiązać kontakt ze zmarłą matką. Czy zamiar się powiedzie? Tego oczywiście nie zdradzę – odpowiedzi na pytanie należy poszukać na kinowym seansie.

Historia wypełniona jest symboliką, która nawiązuje do (w miarę) aktualnych wydarzeń: śmierć Madzi z Sosnowca, zabójstwo Zdzisława Beksińskiego czy palenie tęczy na Placu Zbawiciela. Bardzo dobrym posunięciem było zastosowanie inteligentnego montażu np. zestawienie morderstwa noworodka z zupą popularnie zwaną „flaczkami” – odważne i efektowne. Na pochwałę zasługuje też gra aktorska, tutaj ukłon szczególnie do damskiej części obsady, zbudowały one wyraziste postacie. Niestety, cała opowieść osobiście mnie nie przekonała – uważam, że można było inaczej rozwiązać poruszone wątki fabularne i w innych miejscach rozłożyć narracyjne akcenty. Całość ratuje tylko zakończenie, choć przedwczesne, to efektowne w swej wymowie.

Im bardziej próbuję doszukać się elementów, dla których film został nagrodzony, tym bardziej traci on w moich oczach. Potwierdza to tylko tezę, iż nie należy sugerować się lub usprawiedliwiać filmu przez pryzmat prestiżowej nagrody.

Szumowska próbowała udowodnić, że potrafi tworzyć kino artystyczne, aktualne i odważne. Czy jej się to udało? Zostawiam ocenę widzom. Moim zdaniem wyszło nijako.

Paulina Radke

 

Share With:
Inline
Inline