Cinerama - The hours and times

The Hours and Times: Tajemniczy wątek z życia Johna Lennona na dużym ekranie

Kino, wehikuł magiczny – tak zatytułował swoje opracowanie historii światowego kina filmoznawca Adam Garbicz. Celność owego sformułowania potwierdza mało znany (acz wart uwagi) amerykański film The Hours and Times (1991, reż. Christopher Munch).

Zaliczany do nurtu New Queer Cinema obraz stanowi rodzaj „wariacji na temat” lub trafniej: „fantazji na temat” – przenosi widza w czasie (jak na wehikuł przystało), stwarza pozory dokumentalnego realizmu (bo przecież mamy do czynienia z realnymi postaciami oraz niezaprzeczalnymi faktami), a następnie – przedstawia własną wersję wydarzeń (magia!). O ile zaskakująca może być obecność postaci Johna Lennona w filmie (częściowo) opartym na prawdziwych zdarzeniach i określanym mianem queer, o tyle nie dziwi fakt, że drugim z dwójki bohaterów jest Brian Epstein. Nie jest tajemnicą (przynajmniej dla fanów Beatlesów), że menadżer grupy – Epstein – był gejem, a członkowie zespołu wiedzieli o jego orientacji.

Realne zdarzenia kanwą The Hours and Times
Zanim beatlemania eksplodowała w Stanach Zjednoczonych (a stało się to na początku 1964 roku) Beatlesi przez ponad rok święcili tryumfy w Wielkiej Brytanii. Rozkochane w „bajecznej czwórce z Liverpoolu” nastoletnie fanki nie wiedziały jednak, że ich ulubieniec i lider zespołu – John Lennon – miał żonę i dziecko. Pilnie strzeżona tajemnica z wiadomych względów (które dziś nazwalibyśmy „piarowymi”) nie przedostała się do mediów dzięki staraniom menadżera grupy. Sam Lennon zdawał się być zadowolony z tego rozwiązania, tym bardziej, że zdecydował się na małżeństwo tylko z powodu – potocznie rzecz ujmując – „wpadki”, czyli nieplanowanej ciąży jego ówczesnej partnerki. „Naprawdę czułem się zażenowany tym, że jestem czyimś mężem” – wyznał później Lennon. „Zupełnie jakbym spacerował po ulicy z rozpiętym rozporkiem i w skarpetkach nie do pary”.

Julian Lennon – syn Johna i Cynthii przyszedł na świat wiosną 1963 roku. W tym samym czasie Beatlesi odpoczywali przed trzecią krajową trasą koncertową. Lennon jednak nie miał zamiaru poświęcać swoich wakacji na zajmowanie się żoną i nowonarodzonym potomkiem. Podczas gdy koledzy z zespołu wyruszyli na Teneryfę, on wyjechał do Hiszpanii sam na sam ze wspomnianym menadżerem grupy – Brianem Epsteinem.

Z jakimi intencjami obaj wybrali się na ową dziesięciodniową wycieczkę i co się podczas niej wydarzyło – tego nigdy się nie dowiemy. Zapytany o to Lennon przedstawił sprzeczne ze sobą wersje, Epstein nigdy się do sprawy nie odniósł (nie zdążył, zmarł tragicznie w 1967 roku). „Siadywaliśmy w kawiarni Torremolinos. Przyglądałem się, jak Brian podrywa chłopaków i bawiło mnie to pedalstwo” – mówił Lennon. Najprawdopodobniej pomiędzy nim a Epsteinem do niczego nie doszło, co po latach potwierdziła żona Lennona – Yoko Ono. Wątpliwości nie przeszkodziły jednak amerykańskiemu reżyserowi Christopherowi Munchowi przedstawić pobytu obu mężczyzn w Barcelonie na dużym ekranie. Cinerama - The hours and times

The Hours and Times – refleksje po seansie

Główną rolę w tym stosunkowo niedługim (godzinnym) filmie zagrał urodzony w Liverpoolu Ian Hart. Aktor tak dobrze imituje mimikę, gesty i sposób mówienia Lennona (to ostatnie ułatwiło mu wspólne z beatlesem pochodzenie), że momentami trudno odróżnić go od oryginału. Talent ten został zresztą doceniony i dwa lata później po raz kolejny obsadzono Harta w roli Lennona, tym razem w filmie o początkach kariery The Beatles – Backbeat (1994, reż. Iain Softley). David Angus odtwarzający rolę Briana Epsteina niestety nie prezentuje się tak dobrze jak Hart: współtowarzysz Lennona nie wzbudza ani sympatii, ani empatii widza. Nieliczne zachowane materiały wideo, w których pojawia się „oryginalny” Brian Epstein dostarczają zupełnie innego obrazu tej postaci. Trzeba jednak przyznać, że w porównaniu z Ianem Hartem David Angus miał znacznie mniej materiałów źródłowych i w związku z tym – trudniejsze aktorskie zadanie.

The Hours and Times nie jest filmem akcji, ani nawet melodramatem, ale reżyser od początku buduje w nim napięcie: nie wiemy przecież jaką wersję wydarzeń nam przedstawi – którąś z wersji Lennona, a może swoją własną? Bohaterowie już od pierwszego dnia wspólnych wakacji wzajemnie się badają i tylko pozornie rozmawiają o rzeczach nieistotnych, bo do ich wypowiedzi nieustannie wkrada się dwuznaczność.

Wielkim atutem filmu (może nawet największym) są czarno-białe zdjęcia stylizowane na fotografie z lat sześćdziesiątych. W połączeniu z grą aktorską Harta oraz wyważoną dramaturgią (Munch nie stawia na szczęście na tanią kontrowersję) stwarza to efekt przyjemnej autentyczności. Przyjemnej – bo zainteresowany tematem widz chciałby przecież wsiąść w „wehikuł magiczny” i ulec iluzji, że ogląda „jak było naprawdę”. Nie zdradzę, jak potoczyła się akcja filmu, aby nikomu owej przyjemności nie psuć.

Dla porównania przedstawiam autentyczne zdjęcia Lennona i Epsteina (1) wraz z kadrami z filmu (2):

Cinerama - queer Cinerama - queer
(1) Od lewej: Epstein i Lennon

(2) The Hours and Times: Ian Hart i David Angus

Cinerama - queer
(1) Lennon i Epstein
Cinerama - queer
(2) The Hours and Times: Ian Hart jest ubrany tak, jak Lennon na zdjęciu powyżej. Jest też podobnie oświetlony (chociaż tu jest mniej światła, bo bohaterowie siedzą w kinie)

Anna Felskowska

Share With:
Inline
Inline