TOP 3 – Najlepsze filmy 2018 roku [PODSUMOWANIE]
Po raz kolejny studenci II roku Wiedzy o filmie na Uniwersytecie Gdańskim wytypowali trzy najlepsze filmy, tym razem podsumowując w czasie zajęć z krytyki filmowej z dr Sebastianem Jakubem Konefałem swoje kinematograficzne fascynacje i rozczarowania z 2018 roku.
Pierwsze miejsce: ZIMNA WOJNA, reż. Paweł Pawlikowski
Paweł Pawlikowski stworzył film estetycznie wymuskany, dopracowany w każdym, najdrobniejszym szczególe,co poskutkowało zdobyciem Nagrody Głównej za reżyserię na festiwalu w Cannes. Reżyser spełnił tym samym moje marzenie, że w Polsce powstanie film, który klimatem, konstrukcją i specyficzną melancholią całkowicie zaspokoi moje potrzeby estetyczne, tak jak zrobił to kilka lat temu Rewers Borysa Lankosza. I choć mam drobne zastrzeżenia do niektórych rozwiązań fabularnych, to geniusz realizacyjny Zimnej wojny czyni mnie na nie kompletnie ślepym.
Mikołaj Mizak
Drugie miejsce: CLIMAX, reż. Gaspar Noé
Climax to spektakularny powrót Gaspara Noé. Jego twórca wywraca rzeczywistość na lewą stronę, w której kontrasty czerwieni z zielenią pulsują w rytm przebojów takich wyjadaczy jak Cerrone, Dopplereffekt czy acidowy klasyk Aphex Twin. Bodźce audiowizualne bombardują widzów z każdej strony. Post-Suspiriowe barwy i zgrzytliwe Rollin’ & Scratchin‘ Daft Punku rymują się ze zgrzytami w głowie Sofii Boutelli, wykonującej spazmatyczny taniec przywołujący pamiętne sceny z Opętania Żuławskiego. Francuski reżyser nie bierze jeńców. Nie oszczędza zarówno bohaterów, jak i odbiorców. Pluje na wrażliwców i pruderię.
Natalia Jałmużna
Trzecie miejsce: WYSPA PSÓW, reż. Wes Anderson
Po kilku latach oczekiwania, po ostatnim wyśmienitym Grand Budapest Hotel, Wes Anderson wraca z przytupem, lub raczej z dudnieniem japońskich bębnów. Przerysowany, ironiczny i zrealizowany z niezwykłym rozmachem i niepojętym nakładem pracy film animowany o dzielnym chłopcu, który zrobi wszystko by odzyskać swojego psa, chwyta za serce, bawi i zaspokaja wewnętrzną potrzebę człowieka, do oglądania rzeczy pięknych. Zdaje mi się, że Anderson z każdym kolejnym filmem stawia sobie poprzeczkę coraz wyżej, tylko po to, by pokazać nam jak świetnie potrafi skakać.
Mikołaj Mizak
Wyróżnienie: MONUMENT, reż. Jagoda Szelc
Jagoda Szelc artystką jest. Kropka. Monument to mój faworyt tegorocznego 43. FPFF w Gdyni. Jego nieobecność w Konkursie Głównym umożliwiła obecnym tam 16 filmom spokojny sen. Reżyserka Wieży. Jasny dzień po raz kolejny skierowała swoje kroki ku grozie, jednak tym razem zdecydowanie bardziej bezpośrednio. Szelc stworzyła Monumentem wysmakowaną, przemyślaną i wykalkulowaną torturę widza, która ma go zbombardować sensorycznie i doprowadzić do rzadko spotykanych form dyskomfortu. Historia studentów hotelarstwa zatrudnionych na stażu w ośrodku wypoczynkowym prędko wymyka się z przewidywalnych torów. A gdy wszystkie artystyczne zabiegi zaczynają wchodzić na najwyższy poziom, dochodzi do fascynującej dekonstrukcji rzeczywistości.
Rafał Skwarek