Nad ekranizacjami gier komputerowych od zawsze wisi fatum. Dowodem są filmy takie jak Far Cry, Prince of Persia, czy najnowszy Assasin’s Creed. Nawet dwie części Tomb Raider z Angeliną Jolie w roli głównej były plastikowe, tandetne i pozostawiały fanom wiele do życzenia. Wtedy jednak gry cechowały się dość luźną konwencją, w której Lara Croft z nad wyraz wyeksponowanym biustem, dwoma pistoletami u boku i ciemnymi okularami zwiedzała świat, nie dziwiąc się przy tym zbytnio na widok choćby dinozaurów. Zmiana tego stylu nastąpiła jednak w 2013 roku za sprawą rebootu zatytułowanego po prostu Tomb Raider. Ta część gry w większym stopniu zbliżała się ku realizmowi. Tak oto Lara Croft stała się zwykłą dziewczyną, wkraczającą dopiero w świat archeologii.  Zaczęła walczyć o przetrwanie, krwawić od zadawanych jej ciosów i co chwilę musiała walczyć ze swoim strachem. Na tej właśnie odsłonie gry oparto najnowszą ekranizację, próbując tym samym zapomnieć całkowicie o poprzednich częściach z Angeliną Jolie. Czy to oznacza jednak, że gra komputerowa otrzymała godną siebie ekranizację?

Symboliczne, awangardowe w swej formie, przykuwające uwagę i skłaniające do przemyśleń. Polskie plakaty przez niemal całe poprzednie stulecie wyróżniały się artystycznym opracowaniem tematu dzięki czemu zyskały ogromną popularność na całym świecie. Ogłoszenia społeczne, afisze teatralne oraz filmowe, zachwycają wielowarstwowymi odniesieniami do ówczesnej sytuacji politycznej, igrają

Jeden z najbardziej uznanych polskich reżyserów na świecie. Zdobywca Oscara za film Pianista z 2002 roku. Człowiek, który nie boi się pokazywać na ekranie przemocy, zarówno psychicznej jak i fizycznej. Roman Polański w swoich filmach często umieszcza bohaterów na ograniczonej przestrzeni i stawia ich, w sytuacjach stresowych. Jest to doskonała okazja, aby pokazać co naprawdę skrywa ludzka dusza. Wszystkie wydarzenia rozgrywają się za fasadą idealnych domów czy luksusowych jachtów z dala od wzroku ciekawskich.

Życie miasta, rozwój cywilizacyjny i funkcjonowanie jednostki w modernistycznym i industrialnym świecie, to tematy często poruszane w tekstach kultury. Chętnie sięgają po nie również filmowcy. Poprzez medium, którym dysponują, łatwo jest ukazać dynamikę i ruch, typowe dla dużych miast. Jest to jeden z powodów popularności tak zwanych symfonii miejskich. Jednymi z filmów, które nawiązują do tej stylistyki są „Koyaanisqatsi” Geodfreya Reggio i „Człowiek z kamerą” Dżigi Wiertowa.  

Adam Elliot, australijski twórca poklatkowych animacji plastelinowych (clay animation), w 2004 otrzymał Oscara za najlepszy krótkometrażowy film animowany, którym był Harvie Krumpet. Elliot, jak sam mówi, nigdy nie chciał tworzyć animacji cyfrowo, ponieważ tym, co sprawia mu największą przyjemność jest tworzenie wszystkiego własnymi rękami z ludźmi, którzy podzielają jego pasję. Pierwsze, około pięciominutowe filmy Elliota, Wujek (1996), Kuzyn (1999) i Brat (2000) tworzą częściowo autobiograficzną trylogię rodzinną. Kolejny film, wspomniany już, około dwudziestominutowy, Harvie Krumpet (2003) stanowi skondensowaną biografię tytułowego bohatera z Geoffrey’em Rushem w roli narratora. W 2009 roku premierę miał najdłuższy jak dotąd, pełnometrażowy film Mary i Max, opowiadający historię niecodziennej przyjaźni pomiędzy kilkuletnią dziewczynką i dojrzałym mężczyzną.  W 2015 roku powstał Ernie Biscuit, kolejna krótkometrażowa animacja, tym razem opowiadająca o paryskim taksydermiście.

Paryż, Londyn, Nowy Jork… Wieża Eiffla, Big Ben, Times Square… Słynne miasta i ich  najbardziej charakterystyczne obiekty zyskały już miano ikon kultury i są łatwe do rozpoznania w wielu filmach. Wskazanie choćby kilku produkcji zrealizowanych w plenerach wymienionych ośrodków miejskich, nie powinno sprawić trudności nawet średnio oswojonemu z geografią widzowi. Jednak do umownie najważniejszych dla kina metropolii należałoby dodać jeszcze Berlin, który oprócz Bramy Brandenburskiej, ma do zaoferowania wyjątkową energię i artystyczną wrażliwość. Warto przypomnieć kilka obrazów z Berlinem w roli głównej i zwrócić uwagę na kreację jego poetyckiego wizerunku.

W porównaniu z filmem fabularnym, film dokumentalny przeszedł stosunkowo krótką i niezbyt krętą drogę. Powód jest całkiem prosty – funkcją filmu dokumentalnego jest jak najwierniejsze przedstawienie rzeczywistości. Filmowcy poczynili spory postęp (nawiasem mówiąc, zadziwiające jest, jak wiele formalnych udoskonaleń zawdzięczamy mistrzyni propagandy, Leni Riefenstahl), jednak idea per se przechodziła zmiany raczej kosmetyczne. Przyjrzyjmy się trzem filmom, które były wyświetlane na Międzynarodowym Festiwalu Filmów Dokumentalnych Human Doc „Globalny Rozwój w Kinie”

Inline
Inline