Dmuchana lala

Dmuchana lala [recenzja] Czy historia o seks-zabawce może wzruszać?

 

Szok i dyskomfort

Pierwsze minuty filmu przedstawiają obraz na pozór banalny. Wieczór. Mężczyzna w średnim wieku (Hideo) wraca z pracy. Na jego twarzy rysuje się obojętność pomieszana z przejmującym smutkiem i otępieniem. Nastrój mężczyzny ulega zmianie, gdy przekracza próg mieszkania. Hideo wesoło obwieszcza, że wrócił do domu. W następnej scenie widzimy go, jak z apetytem konsumuje kolację i opowiada o swoim dniu. Przez długi czas patrzymy na niego z perspektywy kobiecej sylwetki, która znajduje się naprzeciwko niego. Nagle kamera zmienia pozycję, a widz dostrzega bohaterkę, która okazuje się być… dmuchaną seks-zabawką, ubraną w klasyczny japoński uniform pokojówki.

Dmuchana lala

W filmie zaskakuje wszystko – mężczyzna zwierzający się przedmiotowi czy zabawka erotyczna, siedząca przy stole w roli quasi-żony. I jak to w typowej rodzinie bywa, po pracowitym dniu i dobrej kolacji, pora na zakończenie dnia w objęciach ukochanej. Tym razem nie dziwi nas dmuchana lala w łóżku, ponieważ właśnie sypialnia zdaje się przestrzenią najodpowiedniejszą dla erotycznego gadżetu. Natomiast zaskoczyć mogą czułe słowa mężczyzny skierowane do Nozomi – jego plastikowej partnerki. Okazuje się, że współżycie z dmuchaną lalką ma pewne minusy albo, mówiąc subtelniej, wiąże się z określonymi powinnościami. Hideo, jak na pracowitego Japończyka przystało, nie unika obowiązków i po udanym obcowaniu zabiera się za czyszczenie genitaliów swojej partnerki. Dziwne? Niezręczne? A to dopiero początek, ponieważ film nie raz wbija widza w fotel. Zdaje się, że celem reżysera było postawienie odbiorcy w niezręcznych sytuacjach tak, aby ten wyszedł ze strefy estetycznego bezpieczeństwa. Podążając za obiektywem kamery, obserwujemy często najbardziej intymne aspekty życia człowieka. Obserwujemy zwierzęce, niemal perwersyjne napady łakomstwa, patrzymy na onanizującego się młodego chłopaka oraz, jakby zahipnotyzowani i zniesmaczeni jednocześnie, patrzymy na seks-lalkę, która czyści swoje narządy płciowe, gdyż została zgwałcona na zapleczu przez własnego szefa… Tylko jak to się stało, że erotyczny gadżet znalazł pracę?!

Having a heart is heartbreaking”

A wszystko zaczęło się od mrugnięcia. Plastikowa lalka Hideo odnalazła w sobie serce i pewnego ranka przeistoczyła się w kobietę. Trzeba zrozumieć, że w świecie Dmuchanej lali takie rzeczy się zdarzają. Przedmioty stają się ludźmi, cienie wyglądają złowrogo, a i nawet lewitacja jest dozwolona. Nie powinna nas także dziwić obojętność Hideo na zmiany, jakie zaszły w Nozomi, ponieważ nie to jest najważniejsze. Życie, które uzyskała, jest ważne dla niej samej oraz dla widza. Nozomi zaczyna poznawać świat. Uczy się mówić, zachowywać zgodnie ze społecznymi normami. Początki wyglądają karkołomnie, jednak nie wywołuje to uśmiechu odbiorcy. Naszej bohaterce przyszło poznawać świat samotnie i to w trybie przyspieszonym. Nikt nie prowadzi jej za rękę i niczego nie tłumaczy. Nozomi przez cały czas wydaje się być bardzo nieporadna w swoim dążeniu do bycia jak najbardziej ludzką. Udało jej się znaleźć pracę, zakochać się, a nawet odkryć korektor, który idealnie maskuje ślady jej lalkowego ciała. Niestety prawda jest taka, że z przeszłością nie da się wygrać, a nasza bohaterka przekonała się o tym dotkliwie. Ciało Nozomi, mimo że nabrało cech ludzkich, nadal pozostało ciałem lalki, które trzeba nadmuchiwać i które nie jest odporne na skaleczenia. Nawet po odkryciu w sobie serca, bohaterka nadal musiała spełniać funkcje seks-gadżetu. Co ciekawe, gdy na początku filmu Hideo współżyje z Nozomi, widz nie odczuwa zniesmaczenia czy niepoprawności. Jednak gdy bohaterka odkrywa w sobie duszę, chociaż wciąż cieleśnie pozostaje lalką, zaczynamy patrzeć na Hideo jak na gwałciciela. Jak zauważa sama Nozomi: „having a heart is heartbreaking”. I pomimo wielu zalet bycia żywą, okazuje się, że żyć to znaczy cierpieć.

Dmuchana lala

Dmuchana lala – emocjonalna bomba

Zatem odpowiedzmy na tytułowe pytanie: czy historia o seks-zabawce może wzruszać? To zależy. Po pierwsze należy zauważyć, że film nie opowiada o erotycznym gadżecie, a jedynie wychodząc od lalkowej Nozomi, przechodzi do ukazania ludzkiej tragedii. Główna bohaterka cierpi, gdyż jest rozdarta pomiędzy byciem erotycznym przedmiotem a stawaniem się kobietą. Jednak jeśli przyjrzymy się wszystkim postaciom w filmie, zobaczymy, że ludzcy bohaterowie również są emocjonalnie rozdarci. Wszyscy zdają się być apatyczni, obojętni albo mają obsesję na jakimś punkcie: nastolatkowi w głowie tylko seks, a kobieta w średnim wieku pragnie tylko odmłodzić się za wszelką cenę. Zdaje się, że wszyscy zagubili sens życia. Jedynie ożywiona lalka potrafi jeszcze zachwycać się każdym kwiatem, promieniem słońca czy niebem. A wszystko to przy akompaniamencie wspaniałej muzyki Katsuhiko Maedy, która porusza najdelikatniejsze struny duszy.

Dmuchana lala

Nozomi nie może obchodzić urodzin, nie może się zestarzeć i nawet nie wie, dlaczego ofiarowano jej życie. Niestety nawet jej stwórca nie potrafi odpowiedzieć na żadne z pytań, które ją dręczą. Nieważne, czy jest się człowiekiem, czy ożywioną poprzedniego dnia lalką – nikt nie poda ci na tacy sensu twojego życia. Tak zdaje się mówić staruszek, którego Nozomi spotyka któregoś razu na ławce. Gdy ten stara się zacytować jej wiersz o życiu, zacina się w pewnym momencie, a w powietrzu brzmi tylko niedokończone zdanie: „Życie jest…”. Kto nam powie, jakie jest życie? Życia nie da się opisać, opowiedzieć. Życie jest zagadką. I bardzo możliwe jest, że – jak twierdzi staruszek – wszyscy jesteśmy puści w środku. Możliwe, ale tak naprawdę nie wiemy niczego.

Aleksandra Mielewczyk

Udostępnij przez: