Recenzja | Obce Niebo (2015) reż. Dariusz Gajewski

Mamy na uwadze przede wszystkim dobro dziecka”. Powyższa fraza w Obcym niebie Dariusza Gajewskiego pojawia się wielokrotnie. Za pierwszym razem kiwamy głową ze zrozumieniem. Za piątym zdajemy sobie sprawę, że wypowiadający te słowa kompletnie nie mają pojęcia, co one oznaczają. Wspomniane dziecko tkwi osamotnione w samym centrum konfliktu między dorosłymi, konfliktu, którego nie rozumie. Historia zapowiadająca się na zwyczajny dramat rodzinny, a następnie krytykę systemu opieki społecznej w Szwecji, koniec końców dotyczy dziecka pogrążonego przez decyzje nieodpowiedzialnych dorosłych.

Pierwsze co przykuwa uwagę widza i nakreśla ton filmu, to zimne, gubiące ostrość ujęcia. Chłód bijący z ekranu bardzo zgrabnie idzie w parze z problematyką dysfunkcyjnych relacji i bezdusznej biurokracji. Oszczędna ścieżka dźwiękowa potęguje poczucie wyobcowania i bezradności bohaterów, wchodząc w dramatyczne tony wyłącznie w odpowiednich sytuacjach. Z równym wyczuciem potraktowany został wizerunek i charakteryzacja bohaterów – ich postawa oraz blade, niepokryte toną makijażu twarze mówią wszystko o bólu, który rozrywa ich na naszych oczach. To mogą być niuanse, ale to właśnie dzięki nim widz czuje, że ogląda coś ludzkiego i realnego, a nie kolejną przerysowaną dramę.

„Ale o co chodzi?” – zapytacie, zdezorientowani. Historia nie jest skomplikowana: oto do Szwecji trafia szukająca lepszego życia polska rodzina. Relacje między małżonkami są raczej kiepskie, a poczucie wyobcowania w nowym kraju dodatkowo pogarsza napiętą atmosferę. Emocje te szczególnie udzielają się 9-letniej córce pary głównych bohaterów. Jej zachowanie w szkole wzbudza zainteresowanie opieki społecznej, reszta przywodzi na myśl efekt lawiny. Desperacka próba zwrócenia na siebie uwagi, małe kłamstwo i szereg nadinterpretacji skutkują odebraniem dziecka rodzicom, którzy podejmują nierówną walkę ze szwedzkim systemem prawnym.

Obce Niebo

Czytając na temat tej produkcji trafiłem na informację jakoby szwedzcy aktorzy byli niezwykle zaangażowani w prace nad filmem, gdyż przedstawiony problem jest realny. Warto mieć tę świadomość podczas seansu. Pozwoli to w pełni zrozumieć z czym stykają się bohaterowie, którzy zostali świetnie skonstruowani przez grających ich aktorów. Zarówno Agnieszka Grochowska jak i Bartłomiej Topa pokazali prawdziwą klasę wcielając się w zagubionych rodziców. Zarówno napięcie między nimi jak i rozpacz po utracie dziecka są wręcz namacalne. Na uwagę zasługuje również niezwykle utalentowana, raptem 10-letnia Basia Kubiak oraz Eva Froling, która bardzo oszczędną grą zdołała bezbłędnie przedstawić istotę absurdu, którym nierzadko stają się starania opieki społecznej w Szwecji.

Co tu więcej dodać? Treść jest nieskomplikowana, forma zaś jej nie przerasta. Pomimo dramatycznej historii film jest oszczędny w środkach, wręcz stonowany. Nie jest to wielkie kino, ale nadzwyczaj sprawnie zrealizowany dramat społeczny. Obce niebo polecam z całego serca, ku refleksji, a także ku przestrodze.

Mikołaj Lewalski

Udostępnij przez: