Marcin Koszałka: twórca neurotyczny
„Nie mam czasu leczyć nerwicy. Myślę, że lepszą terapią są dla mnie filmy”.*
Przytoczone słowa padły z ust Marcina Koszałki podczas wywiadu udzielonego w 2007 roku Katarzynie Bielas na łamach „Dużego Formatu”. Reżyser opowiadał wtedy o swoich twórczych inspiracjach. Podobnie wypowiedział się kiedyś Tim Burton, twierdząc, że gdyby nie reżyserował filmów, zapewne skończyłby w szpitalu psychiatrycznym.
Choć dorobek artystyczny obu panów znacznie różni się stylistyką i repertuarem środków, zasadniczo opowiadają o tych samych problemach: lęku przed śmiercią, samotnością i wyobcowaniem. Wraz z ową konstatacją pojawia się teza o charakterze ogólnym. Neurotyczne osobowości nawiązują z X muzą szczególne relacje. Próba okiełznania własnych demonów w połączeniu z ekspresją sztuki filmowej stanowi o intensyfikacji uczuć i głębi refleksji. Marco Ferreri wyreżyserował Wielkie żarcie (1973), chcąc dać upust swoim egzystencjalnym lękom. Znamienne, że prywatnie Ferreri cierpiał na otyłość spowodowaną chorobliwym objadaniem się na tle zaburzeń depresyjno-lękowych. Z perspektywy psychiatry podobne objawy należą do klasycznych przykładów konsekwencji zaburzeń psychicznych. Jednak Wielkie żarcie (1973) Ferreriego przetrwało próbę czasu nie ze względu na szokującą treść i ekspozycję lęków reżysera, a raczej z powodu uniwersalnego przesłania. Ekscentryczny Włoch zagrał na nerwach konsumpcjonistycznemu społeczeństwu, skupionemu wyłącznie na stanie posiadania. „Mieć czy być?” – najważniejsze pytanie o kondycję współczesnego człowieka, które Marco Ferreri zadał ponad czterdzieści lat temu. Można zatem wysnuć konkluzję, że emocje, lęki, osobliwości twórcy filmowego zawierają w sobie pierwiastek kreacyjny, wszak podobno sztuka rodzi się z cierpienia.
Marcin Koszałka: Tryptyk osobisty
Nie bez przyczyny przywołuję skandalizujące Wielkie żarcie (1973). Bohater tekstu – Marcin Koszałka – rozpoczął swoją karierę filmową właśnie w atmosferze skandalu. Jego dyplomowy obraz Takiego pięknego syna urodziłam (1999) wyznaczył nowy kierunek w szkole polskiego dokumentu. Po emisji telewizyjnej do redakcji TVP napłynęły setki listów zagorzałych przeciwników i zwolenników filmu Koszałki. Sam reżyser, będący pod silnym wpływem swojego promotora Andrzeja Fidyka, zrealizował szokujący dokument o sobie i swoich rodzicach. Ten osobisty „portret rodzinny we wnętrzu” ukazywał relacje syna z apodyktyczną matką i wiecznie nieobecnym ojcem. Koszałka skupił się przede wszystkim na matce – zgorzkniałej, rozczarowanej artystycznymi aspiracjami syna, zaburzonej psychicznie emocjonalnej terrorystce. Debiutant uderzył w czuły punkt narodu – etos Matki Polki. Pokazał destrukcyjny wpływ charakteru i zachowań kobiety na rodzinę. Sam Koszałka opowie później o długofalowych konsekwencjach toksycznych relacji z matką, co w następstwie spowodowało zaburzenia lękowe, hipochondryczne i nerwicę natręctw. Podobno podczas wspólnej podróży z dziennikarzem miesięcznika „Film” reżyser wymienił kilkanaście śmiertelnych chorób, które sam sobie zdiagnozował. Dokument Takiego pięknego syna urodziłam (1999) wzbudził wiele kontrowersji także w środowisku filmowym. Marcel Łoziński oskarżył Koszałkę o złamanie podstawowych zasad sztuki filmu dokumentalnego i ekshibicjonizm. Niemniej wśród licznych oponentów znaleźli się także sympatycy. Część publiczności była wdzięczna młodemu twórcy za poruszenie tematu tabu, czyli przemocy psychicznej w rodzinie. Wielu miało powody do utożsamienia się z sytuacją bohatera filmu. Debiut miał przecież bardzo osobisty charakter. W 2004 roku Marcin Koszałka nakręcił Jakoś to będzie – drugą część swojego osobistego tryptyku. Wrócił do tematu rodziny. W Jakoś to będzie widzimy bohatera wyzwolonego, mieszkającego osobno, tworzącego własną rodzinę. Syn spotyka się z matką sporadycznie, ale nadal pozostaje pod wpływem toksycznej relacji. Zmianie uległa sytuacja zewnętrzna mężczyzny. Jednak w środku trawią go biesy przeszłości. W Ucieknijmy od niej (2010) pierwszoplanową bohaterką jest siostra reżysera, Małgorzata. Rodzice nie żyją. Rodzeństwo próbuje dokonać podsumowania. Małgosia często wspomina osaczonego przez żonę ojca. W jej głosie wyczuwa się wyrzuty sumienia. Po wyprowadzce Marcina i Małgorzaty ojciec został sam z matką-katem. Koszałkę interesuje także sama siostra i jej stosunek do rzeczywistości. Małgorzata odcięła się od realnego świata. Nie chce mierzyć się z brzydotą, samotnością i śmiercią. Umysł bohaterki całkowicie wypiera istnienie ponurej strony rzeczywistości. Dlatego brat pokazuje jej film o umieraniu nagrany na oddziale opieki paliatywnej, zderzając światopogląd siostry z drastycznymi obrazami.
Zawód: dokumentalista
Do motywu śmierci Koszałka będzie powracał wielokrotnie. W Śmierci z ludzką twarzą (2006) reżyser ukazuje charakter pracy osób zatrudnionych w polskim zakładzie pogrzebowym i pracowników czeskiego krematorium w Ostrawie. Poprzez swoich bohaterów opowiada o bezpośrednim obcowaniu ze śmiercią, zwłaszcza w osobie palacza zwłok. Plakat do filmu przedstawia starszego mężczyznę obsługującego piec spalający ludzkie ciała. Mężczyzna zerka przez wizjer, aby sprawdzać stopień zwęglenia zwłok. Moment, w którym ów starszy pan wyznaje, że palące się ścięgna powodują wrażenie przemieszczania się ciała, mrozi krew w żyłach. Sam Koszałka ostatecznie zagląda kamerą przez wizjerek pieca. Czy przekracza tym samym granicę etyki w sztuce filmu dokumentalnego? W tym przypadku głosy znów były podzielone. Skandal wywołał także film Istnienie (2007), którego bohaterem jest wybitny aktor teatralny i filmowy Jerzy Nowak. Po zapoznaniu się z diagnozą o nieuleczalnej chorobie, Nowak podejmuje decyzję o oddaniu swoich organów na potrzeby Akademii Medycznej. Sceny rozmów bohatera z żoną, z przyjaciółmi, są tu przeplatane z obrazami studentów medycyny przychodzących na swoje pierwsze zajęcia w prosektorium. Istnienie (2007) było pomyślane jako film, który pokaże śmierć w całej odsłonie. Los zakpił jednak z twórców, ponieważ Jerzy Nowak ostatecznie cieszył się życiem przez sześć kolejnych lat. Tym bardziej Istnienie pozostaje filmem ważnym. Koszałka mnoży w nim pytania egzystencjalne i próbuje rozwikłać zagadkę, czym właściwie jest śmierć. Pomyślana jako finał Istnienia wizyta w prosektorium i towarzyszenie z kamerą sekcji zwłok pojawia się jako odrębny temat w Martwym ciele (2007), stając się tym samym naoczną egzemplifikacją fascynacji śmiercią, a jednocześnie formą oswojenia lęku przed procesem umierania. W 2008 roku reżyser powraca do osobistego wątku toksycznych relacji w rodzinie, ale tym razem z innej perspektywy. Bohaterem Do bólu (2008) jest 53-letni Jacek, znany krakowski psychiatra, który próbuje uwolnić się spod wpływu zaborczej i nadopiekuńczej matki. Ten osobliwy układ zaczyna rozpadać się, kiedy bohater związuje się z Ewą. Jacek znajduje się w o tyle trudnej sytuacji, że nadal mieszka z matką. Bohater staje przed trudną decyzją o rozluźnieniu więzi z kobietą, a z drugiej strony szansą na dorosłe życie, którego przecież nigdy nie podjął.
„Dotyk Koszałki”
Dokumenty Marcina Koszałki same w sobie są wyjątkowe. Intrygują tematem i zaskakują formą. Bartosz Żurawiecki – dawniej publicysta „Filmu” – wyraził w 2008 roku pogląd, że polskim kinie dokumentalnym mamy do czynienia z tzw. „Dotykiem Koszałki”:
„Dokumenty Koszałki budzą kontrowersje, wywołują oburzenie, bo poruszają tematy objęte w Polsce dozorem kultury. Tematy zafałszowane, przemilczane, wyparte… Te gwałtowne reakcje potwierdzają zresztą słuszność obranej przez reżysera drogi. Bo skoro krzyczą, to znaczy, że ich dotyk Koszałki boli. A skoro boli, to znaczy, że Koszałka dotknął tego, co chore, zaropiałe, co nadaje się do szybkiego leczenia, jeśli nie od razu do amputacji”.**
Żurawiecki zwięźle i trafnie ujął fenomen twórczości Marcina Koszałki. Na ogół w reżyserii dokumentalnej dominuje ton aktywisty – autora współczującego i poruszającego spopularyzowane problemy współczesnego świata: ubóstwo, wojnę, zagadnienia ekologii, słynne afery polityczne, finansowe. Twórcy uderzają w tony moralizatorskie, łajając polityków, zaborcze koncerny, bezduszne systemy społeczne, bezsensowną biurokrację. Koszałka tymczasem przełamuje barierę widz-reżyser, dopuszczając publiczność do uczestniczenia w intymnych momentach swojego życia. Podobnie pracuje ze swoimi bohaterami, prowadząc obserwacje ich codziennej małej egzystencji. Osobiście szanuję Koszałkę za szczerość, którą rozumiem wielowymiarowo. Po pierwsze w kategorii osobistej, a po drugie w sensie doboru problematyki. Krakowski dokumentalista, sentymentalnie związany z Krzysztofem Kieślowskim, idzie tropem autora Gadających głów (1980). Zadając pytania o szarą codzienność, podnosi jednocześnie kardynalne kwestie ludzkiej egzystencji. Szanuję Marcina Koszałkę za pewnego rodzaju bezwstyd, działanie wbrew kołtunerii, czego najlepszym przykładem jest próba zredefiniowania etosu Matki Polki – naszej narodowej świętości. Ponadto reżyser potrafi znaleźć zupełnie odmienną perspektywę w opisie rzeczywistości. Film Będziesz legendą, człowieku (2012) został zbesztany przez fanów piłki nożnej. Spodziewano się laurki z okazji Mistrzostw Europy EURO 2012 organizowanych częściowo w Polsce. Tymczasem Koszałka zafundował widzom opowieść o trudnym dzieciństwie, samotności i determinacji. Poprzez obserwacje sytuacji życiowych Damiena Perquisa i Marcina Wasilewskiego, stworzył obraz o walce wewnątrz walki. Perquis i Wasilewski grają o zwycięstwo dla kraju i fanów, ale także dla siebie. Obaj bohaterowie pochodzą z ubogich rodzin. Piłka nożna jest ich całym światem, zarówno w sensie dosłownym, jak i przenośnym. To nie tylko pasja, ale także praca, droga do godnego życia, uporania się z własnymi demonami, wzbicia ponad przeciętność nie tylko dla siebie, ale i dla rodziny – czasem w bardzo prozaicznym wymiarze finansowym. Wydaje się, że – paradoksalnie – zaburzona, podszyta silnym lękiem osobowość Marcina Koszałki podsuwa pomysły i posyła go tam, gdzie inni nie mogliby nakręcić nawet jednego ujęcia.
Zawód: operator
Nie należy zapominać o drugim pionie twórczości odważnego krakowianina. Wszak jest on z wykształcenia operatorem filmowym. Koszałka ukończył kierunek realizacji obrazu na Wydziale Radia i Telewizji Uniwersytetu Śląskiego, rezygnując ze studiów inżynierskich na krakowskiej Akademii Górniczo-Hutniczej i socjologii na Uniwersytecie Jagiellońskim. W Takiego pięknego syna urodziłam (1999) matka czyniła reżyserowi wyrzuty i przyklejała etykiety „wiecznego studenta” i obiboka wygłupiającego się z kamerą. Pani Koszałkowa kompletnie nie zdawała sobie sprawy z talentu syna, który od młodzieńczych lat interesował się fotografią. Przy obecnym dorobku operatorskim Marcina Koszałkę należy obowiązkowo zaliczyć do najzdolniejszych „magików obrazu”. Aż trudno uwierzyć, ale od 1998 roku był operatorem na planie czterdziestu trzech filmów i seriali! Zdjęcia do Pręgi (2004) Magdaleny Piekorz i Rewersu (2009) Borysa Lankosza zostały nagrodzone na festiwalu filmowym w Gdyni. Pręgi Koszałka opatrzył surowymi zdjęciami, które znakomicie korespondują z mrocznym klimatem adaptacji książki Wojciecha Kuczoka „Gnój”. Natomiast w Rewersie operator odwołał się do realizmu lat 70., miękkiego oświetlenia rozproszonego (soft light), praktycznie nie wytwarzającego cieni, a dzięki temu zbliżonego do naturalnego światła. Koszałka połączył zdjęcia na taśmie czarno-białej z ekranem panoramicznym, czyniąc wyraźny ukłon w stronę amerykańskiego kina lat 60. W 2008 roku zrobił zdjęcia do głośnej Rysy (2008) Michała Rosy z powracającą na ekrany Jadwigą Jankowską-Cieślak i znakomitym Krzysztofem Stroińskim. W tym samym roku Koszałka nakręcił Historie z Yodok (2008) – film dokumentalny o uciekinierach z północnokoreańskiego obozu koncentracyjnego, wyreżyserowany przez swojego wykładowcę i mentora, Andrzeja Fidyka. Rok później operator spotkał się ponownie z Magdaleną Piekorz na planie Senności (2009), a w 2011 roku współpracował z Jackiem Bromskim przy kryminale Uwikłanie.
Debiut fabularny
Zdaje się, że pomysł sfilmowania historii Karola Kota, tzw. „wampira z Krakowa”, zrodził się z fascynacji umysłem seryjnego mordercy. W 2012 roku Koszałka nakręcił Zabójcę z lubieżności – film dokumentalny o Joachimie Knychale, „wampirze z Bytomia”. Na podstawie zeznań Knychały Edward Kozak napisał książkę „Pamiętniki Wampira”, która zawiera także opinie psychologów, policjantów i opisuje relacje seryjnego mordercy kobiet z żoną i trójką dzieci. W swoim dokumencie Marcin Koszałka próbuje odtworzyć portret „wampira z Bytomia” i jego wpływ na osoby, z którymi zabójca miał styczność, w tym także na autora swoistej biografii Knychały. Czerwony pająk (2015) jest debiutem fabularnym Marcina Koszałki.
*Cytuję za portalem Culture.pl
**Cytuję za portalem Culture.pl
Marta Grabowska