Będę z wami szczery: bałem się tego filmu. Nie jednak z powodu, że musiałem obejrzeć horror i trząsłem się na myśl o pierwotnym strachu przed nieznanym, ale z powodu, że moim zadaniem było ocenienie filmu samego Darrena Aronofskiego – twórcy takich kultowych dzieł jak choćby Requiem dla snu czy Czarny łabędź. Jako recenzent musiałem udźwignąć ciężar odpowiedzialności, którym obarczyli mnie czytelnicy głodni opinii o najnowszym tworze amerykańskiego reżysera i scenarzysty. Ale od początku.

Tytułowy człowiek to raczej ten przez małe "c", oczywiście w celu wywołania określonych domniemań przy zestawieniu tego słowa ze słowem geniusz, które jest powszechnie pojmowane jako coś nadludzkiego, nadczłowieczego. Nie więc w celu umniejszenia, dosłownego i metaforycznego. Bohaterowie filmów Kieślowskiego bywali tym człowiekiem przez małe "c",

Kino science fiction wśród opinii publicznej jest w większości kojarzone z historiami opowiadającymi o wyprawach międzygwiezdnych, przybyszach z innych planet, czy też o robotach, których postawa względem swojego stwórcy rożni się z filmu na film. Prym w takich wypadkach wiedzie rozbudowana scenografia doprawiona powalającymi na kolana efektami specjalnymi. Nic dziwnego, że w takim zestawieniu przymiotnik „polski” budzi ogólne lekceważenie. W końcu nie jesteśmy w stanie pochwalić się oprawa graficzną na miarę blockbusterów, serwowanych nam co roku przez potężne wytwórnie filmowe z USA, ale jednak również i my mamy w swoim repertuarze mniej lub bardziej udane produkcje z gatunku fantastyki naukowej. A jest ona ciekawym przedstawieniem sytuacji politycznej Polski, jak i ogólnych zachowań ludzkich, czy też odpowiedzią na nadchodzące zmiany, technologiczne i społeczne.

Prawie 60 lat na scenie filmowej, ponad 200 filmów zrealizowanych zarówno w Chinach jak i Ameryce, mnóstwo złamanych kości i niebezpiecznych sytuacji, mogących skończyć się śmiercią – to wszystko składa się na dorobek jednego z najbardziej zdeterminowanych i szalonych aktorów kina akcji. Jego twórczość filmowa daleko odbiega od artystycznych funkcji kina, solidnie zbudowanych scenariuszy, czy nawet przejmującej gry aktorskiej w powszechnie znanym tego słowa znaczeniu, a jednak po niemal 60 latach Jackie Chan został obdarzony przez akademię honorowym Oscarem za całokształt twórczości. Dlaczego? Policyjna opowieść jest jedną z wielu odpowiedzi na to pytanie.

W małej miejscowości Dobrowice doszło do zbrodni. Zamordowano jedną z uczennic liceum. W sam środek śledztwa miesza się nowy nauczyciel języka polskiego. Belfer, Paweł Zawadzki (Maciej Stuhr), przenosi się z Warszawy do Dobrowic akurat, gdy dochodzi do tragedii. Okazuje się, że policja jest nieporadna, nikt nic nie wie, każdy może mieć coś wspólnego ze śmiercią dziewczyny. Belfer wyreżyserowany przez Łukasza Palkowskiego odniósł duży sukces i zyskał wielu fanów, dzięki czemu doczekał się kontynuacji. 22 października 2017 wyemitowano pierwszy epizod nowego sezonu. Co wpłynęło na tak wysoką oglądalność kryminalnej serii i czy drugi sezon dorówna pierwszemu?

W ciągu ostatniej dekady rumuńscy twórcy konsekwentnie przepracowują w kinie traumy własnego narodu. Co więcej, dzięki uniwersalnej jakości opowiadanych przez nich historii, współczesne kino rumuńskie zyskuje międzynarodowe uznanie, potwierdzając swój wysoki status na europejskich festiwalach. Ze zbliżoną wrażliwością artystyczną autorzy portretują obyczajowość swojego narodu, w której wciąż czuć obecność historycznych uwarunkowań. Charakterystyczne jest potraktowanie kameralnych, często intymnych historii ludzkich jako punktu wyjścia do wprowadzenia widza w szerszy kontekst społeczny. Przykładem tego mogą być chociażby filmy nagrodzonego Złotą Palmą w Cannes Cristiana Mungiu.

Agata Kulesza. Aktorka nietuzinkowa. Barwna osobowość, którą można odnaleźć w każdej odtwarzanej przez nią postaci. Wcielenia z ekranizacji komediowych, dla przykładu głównej bohaterki Anny z filmu Człowiek z…, przeplata z dramatycznymi, często bardzo wymagającymi rolami, jak postać Wandy Gruz z filmu Ida Pawła Pawlikowskiego. Niejednokrotnie udowodniła, że jej gra aktorska to definicja emocji, stylu i ogromnego doświadczenia scenicznego. Daje się ponieść scenariuszowym kreacjom, oddając im swoje aktorskie możliwości. Chce, by wpatrzone w nią oczy odszukiwały historię każdej z odgrywanych przez nią ról.

Film Borg/McEnroe. Między odwagą a szaleństwem w reżyserii Janusa Metza opowiada historię wydarzeń skupionych wokół turnieju w Wimbledonie w 1980 roku i jest studium charakterów dwóch gwiazd tenisa z przełomu lat 80-tych – Szweda Björna Borga i Amerykanina Johna McEnroe. Borg, broniący tytułu i ulubieniec widowni, jest typowany na zwycięzcę. Natomiast McEnroe, narwany i niezrównoważony, spotyka z buczeniem, gdy wychodzi na kort. Od początku turnieju wiadomo, kto zmierzy się w finale. Napięcie wzrasta, obydwoje zawodnicy mają coś do udowodnienia.

Inline
Inline