Film Borg/McEnroe. Między odwagą a szaleństwem w reżyserii Janusa Metza opowiada historię wydarzeń skupionych wokół turnieju w Wimbledonie w 1980 roku i jest studium charakterów dwóch gwiazd tenisa z przełomu lat 80-tych – Szweda Björna Borga i Amerykanina Johna McEnroe. Borg, broniący tytułu i ulubieniec widowni, jest typowany na zwycięzcę. Natomiast McEnroe, narwany i niezrównoważony, spotyka z buczeniem, gdy wychodzi na kort. Od początku turnieju wiadomo, kto zmierzy się w finale. Napięcie wzrasta, obydwoje zawodnicy mają coś do udowodnienia.

„Wszystkiego, co trzeba wiedzieć o reżyserowaniu, można się nauczyć w ciągu czterech godzin” – stwierdził Claude Chabrol po ukończeniu zdjęć do swojego debiutanckiego filmu. Z pewnością zrobił, co mógł, aby Piękny Sergiusz (Le beau Serge) nosił wszelkie znamiona filmu profesjonalnego: mimo to obraz urzeka formalną nieporadnością.

Historia tajemniczego mordercy, którego znakiem rozpoznawczym jest śnieżny bałwan oraz tropiącego go detektywa po przejściach, to obiecujący pomysł na klimatyczny i surowy thriller. Film nakręcony na podstawie powieści norweskiego pisarza Jo Nesbo, dzięki gwiazdorskiej obsadzie, miał duży potencjał na stanie się jednym z hitów kinowych tej jesieni. Co poszło nie tak?

Jeżeli nie można czegoś sklasyfikować, należy to odrzucić – głosi pierwsza zasada porządku społecznego. „Niesklasyfikowane” trafia więc do worka z odrzutami-odmieńcami, który można następnie z obrzydzeniem (ale i ciekawością) trącać palcem. Film ma jednak tę właściwość, że nie gardzi żadnym bohaterem – potrafi przenicować świat tak, że odmienne staje się znacznie bliższe niż ustalona „norma”.

„Nie będziemy ginąć za Gdańsk” – te słowa, różnie przytaczane i tłumaczone (ale z tym samym sensem) weszły do przysłowia i nabrały nośności znacznie przekraczającej sytuację, w której zostały wypowiedziane. Ważną ścieżką kina wojennego jest kino antywojenne (trochę jest to przewrotne językowo) i Dunkierka wpisuje się w ten nurt. O ile w przypadku I wojny światowej sprawa była uprawiana dość otwarcie i bez szczególnych zahamowań, o tyle w przypadku kolejnego światowego konfliktu podkreślano już raczej waleczność i sens zmagań. Być może dlatego, że pierwsza „wielka wojna” zakończyła się absolutnym niedomknięciem sytuacji i to niedomknięcie, brak rozstrzygnięcia, prowadziły z jednej strony do kolejnego konfliktu na jeszcze większą skalę, z drugiej – do poczucia absolutnego bezsensu tej masowej zagłady. W roku 1945 sens rozstrzygnięcia był znacznie bardziej czytelny.