Najnowszy film greckiego reżysera Yorgosa Lanthimosa rozpoczyna się dosyć nietypowym kadrem. Swego rodzaju prolog przedstawia zbliżenie na otwartą klatkę piersiową oraz znajdujące się w niej ludzkie serce, rytmicznie pompujące krew.  W tle pojawia się pompatyczna muzyka chóralna autorstwa Franza Schuberta. Dopiero po chwili okazuje się, że jest to scena operacji chirurgicznej. W ten sposób reżyser zaprasza widzów do swojego świata.

               Sztuka jest czynnością ludzką, na tem zasadzającą się, iż ktoś świadomie, przy pomocy pewnych znaków zewnętrznych, komunikuje innym uczucia, przez się doznawane, a ci inni zarażają się temi uczuciami i przechodzą je sami.

– definicja sztuki zawarta w traktacie Co to jest sztuka? – Lew Tołstoj (1898)[1]

Lew Tołstoj, cytowany przez protagonistę (Juana) w momencie bankietowej epifanii[2], upatruje w kategorii piękna, która stanowi miarę aksjologicznie dodatnią oceny dzieła sztuki, grzeszną wręcz pokusę opowiedzenia się na „tak” za moralnie objętymi zakazem treściami. Piękno budzi namiętności, a co za tym idzie – zafałszowuje percepcję uwiedzioną zmysłowym odczuwaniem. Czy w takim razie, obierając za punkt odniesienia definicję sztuki autora Wojny i Pokoju, należałoby uznać dzieło Carlosa Reygadesa Post Tenebras Lux za niewartościowe? Co najwyżej przyjemne, bo podobające się? Czego bowiem nie można odmówić filmowi meksykańskiego reżysera – to na pewno estetycznie sycącej warstwy wizualnej. Według Tołstoja, już na czasy ówczesne dość wrogo ocenianego za konserwatywny stosunek do podtrzymywanych przez chrześcijaństwo binarności, […] nie każda sztuka jest dobra. Ocena jej zależy od tego, o ile ona pozostaje w zgodzie  z każdoczesnymi pojęciami ludzi na dobro i zło, a określenie tych pojęć zawiera w sobie zawsze religja – ogólnie mówiąc, świadomość religijna danego czasu.

Pierwsza ekranizacja powieści Morderstwo w Orient Expressie Agathy Christie powstała w roku 1974 w reżyserii Sidneya Lumeta. Film umiejętnie wciągał widza w dramat rozgrywający się w pociągu, budował atmosferę tajemnicy i zachwycał kreacjami aktorskimi ówczesnych gwiazd, m. in. Ingrid Bergman, która za swoją rolę otrzymała Oscara. Po ponad czterdziestu latach Kenneth Branagh postanowił spróbować swoich sił, nie tylko w próbie przywrócenia na ekrany historii o detektywie Poirot, ale również we wcieleniu się w jego postać. Z jakim skutkiem?

Będę z wami szczery: bałem się tego filmu. Nie jednak z powodu, że musiałem obejrzeć horror i trząsłem się na myśl o pierwotnym strachu przed nieznanym, ale z powodu, że moim zadaniem było ocenienie filmu samego Darrena Aronofskiego – twórcy takich kultowych dzieł jak choćby Requiem dla snu czy Czarny łabędź. Jako recenzent musiałem udźwignąć ciężar odpowiedzialności, którym obarczyli mnie czytelnicy głodni opinii o najnowszym tworze amerykańskiego reżysera i scenarzysty. Ale od początku.

Historia tajemniczego mordercy, którego znakiem rozpoznawczym jest śnieżny bałwan oraz tropiącego go detektywa po przejściach, to obiecujący pomysł na klimatyczny i surowy thriller. Film nakręcony na podstawie powieści norweskiego pisarza Jo Nesbo, dzięki gwiazdorskiej obsadzie, miał duży potencjał na stanie się jednym z hitów kinowych tej jesieni. Co poszło nie tak?

Przypomina mi się pewna fotografia: amerykańscy aktorzy stoją z zapalonymi świeczkami i kartkami, na których widnieją różne napisy. Wśród kolegów „po fachu” stoi aktor Josh Lucas z kartką. Widnieje na niej napis: „W is not the answer” („Wojna nie jest odpowiedzią”).

Wybawca

Fala strajków przeciw inwazji wojsk amerykańskich na Afganistan i Irak rozpoczęła się w momencie, kiedy zaczęła wzrastać liczbą poległych na wojnie Amerykanów. Trumny z ciałami żołnierzy przykryte amerykańskimi flagami przybywały w samolotach transportowych. Obrazy pokazywane w CNN i innych mediach przywoływały w pamięci kultową scenę finałową z filmu Hair (1979) Miloša Formana. Berger (Treat Willliams) wraz z innymi żołnierzami kroczy do transportowca, wprost w otchłań. Wiemy już, że ci młodzi chłopcy nie wrócą z wojny. W chwili wejścia na pokład samolotu są martwi. Później Forman robi twarde cięcie montażowe i pokazuje nam niekończące się rzędy krzyży, a następnie pacyfistyczne strajki hipisów przed Białym Domem przy dźwiękach piosenki „Let the sunshine in”.